
Jeśli odkryli Państwo w swoim mieszkaniu nieproszonych gości – pluskwy, z pewnością stanęli Państwo przed wyborem skutecznego środka do walki z nimi. Jeden z nich zasługuje na uwagę obok innych preparatów, ponieważ udowodnił swoją skuteczność już dawno – jest to Karbofos.
Poniżej przedstawiamy opinie na temat stosowania preparatu Karbofos przeciwko pluskwom.
Informacja:
preparat produkowany jest w Polsce i stanowi żółtą ciecz o średniej toksyczności z ostrym specyficznym zapachem. Karbofos należy do grupy insektycydów i akarycydów o szerokim spektrum działania i jest stosowany do niszczenia pluskiew, kleszczy, mszyc, gąsienic i innych szkodników zarówno w pomieszczeniach mieszkalnych, jak i w przedsiębiorstwach rolniczych oraz magazynach.
Karbofos działa paraliżująco na układ nerwowy owadów, ma długi okres działania barierowego, a także jest kompatybilny z wieloma insektycydami nowej generacji.
Pomimo wszystkich zalet preparatu, opinie na jego temat bywają diametralnie przeciwstawne, ale w każdym razie pomogą poznać ten środek bardziej szczegółowo.
Z czego słynie Karbofos?
Dzięki swoim właściwościom chemicznym środek ten zyskał szerokie zastosowanie w walce z owadami w ogóle, a w szczególności z pluskwami domowymi, dlatego wiele służb dezynsekcyjnych używa w swojej pracy Karbofosu lub nowoczesnych preparatów, które go zawierają (np. Fufanon).

Opinie:
Kiedyś truło się pluskwy tylko Karbofosem – sprzedawany był wtedy w buteleczce i w sprayu. Bardzo mocno i długo śmierdzi, za to skuteczny w 100%. Wyczytałam gdzieś, że trzeba go zmieszać z klejem przy wykańczaniu ścian tapetami, żeby pluskwy nie napłynęły od sąsiadów. Tak też zrobiliśmy – i dawno już nie widzimy tych obrzydliwych owadów.
Ostatnio u dziecka zaczęły pojawiać się jakieś dziwne ugryzienia. Myśleliśmy, że to muchy i komary, ale potem, widząc pluskwy w boku łóżka, przeżyliśmy prawdziwy szok! Opryskiwaliśmy dichlorfosem, suszyliśmy i rozkładaliśmy bylicę po kątach, a ostatnią kroplą w tej wojnie był Karbofos. Nie wiem, czy to on pomógł, czy wszystkie nasze metody naraz, ale pluskiew nie ma już od pół roku i chciałbym wierzyć, że więcej nie będzie.

A myślałam, że tylko mnie spotkało takie nieszczęście! Co dwa, trzy miesiące truję pluskwy Karbofosem w proszku, który zostawiła nam stacja sanitarno-epidemiologiczna po pierwszym oprysku. Nie mogę się ich definitywnie pozbyć, ale przynajmniej chwilowo ich nie ma i to cieszy – nic innego na nie nie działa! Jeszze z sąsiadami „mam szczęście” – nie chcą się z nami połączyć i te pluskwy wędrują tam i z powrotem.
Karbofos Panu/Pani pomoże, niczym innym ich Pan/Pani nie zwalczy. My wróciliśmy kiedyś z wakacji i zobaczyliśmy te robaki, które najwyraźniej przyszły od sąsiadów. Trzeba było opryskać wszystko, łącznie z szafami, Karbofosem. Śmierdziało przez tydzień, ale więcej pluskiew nie widzieliśmy.
Trzy razy opryskiwaliśmy wynajmowane mieszkanie Karbofosem w dużych ilościach – nic konkretnego. Dobrze, że jest tani i nie obciąża zbytnio budżetu. Opryskiwaliśmy wszystko, a nawet rozcieńczaliśmy go gęściej niż trzeba – nie działa. Najwyraźniej, jeśli pluskwy żyją już dość długo, trzeba będzie wezwać specjalistów, samemu będzie trudno sobie poradzić.
Jak widać z opinii, przypadki bywają różne. Preparat jest skuteczny, ale do całkowitego pozbycia się pluskiew należy wziąć pod uwagę wiele czynników – takich jak chęć sąsiadów do pożegnania się z owadami i pomocy Panu/Pani, stan mieszkania i wiele innych.
A poza tym: pluskwy pochowały się we wszystkich szczelinach, a Państwo nie mogą znaleźć ich gniazda? A bomby dymne znajdują pluskwy tam, gdzie nawet igła się nie przeciśnie...
Korzyść czy szkoda?
Jak na ironię, podczas walki z pluskwami Karbofos może zaszkodzić także zdrowiu człowieka, jeśli nie poświęci się należytej uwagi ochronie dróg oddechowych i skóry rąk. Jak każdy inny insektycyd, Karbofos ma swoje cechy zastosowania i często staje się źródłem wątpliwości na temat: „Czy to przypadkiem nie szkodzi?” Liczne opinie potwierdzają takie obawy.
Karbofos to świetny środek! Rozcieńcza Pan/Pani jedną buteleczkę na litr i nakłada wszędzie tam, gdzie przeszły pluskwy, a szczególnie w miejscach ich bytowania. Proszę pracować uważnie i w rękawiczkach, Karbofos to TRUCIZNA! Oczywiście mało kto ma w domu ogólnowojskową maskę przeciwgazową, ale wystarczy respirator.

Opryskałam mieszkanie Karbofosem, po dobie pluskwy pogryzły mnie jeszcze bardziej. Do tego dostałam alergii na sam Karbofos, bo zapach jest okropny! Proszę być ostrożnym i nie zatruć się.
Zdezynfekowaliśmy mieszkanie Karbofosem i wymieniliśmy tapety. Zapach jest okropny – minął trzeci tydzień, a nie możemy go wywietrzyć, głowa pęka. A to mimo że po zabiegu umyte zostało absolutnie wszystko, łącznie z meblami i oknami. Z całą pewnością mogę powiedzieć: pluskiew nie ma, ale jeśli zapach się utrzymuje, proszę zamieszkać gdzieś indziej, nie ryzykować! Zwłaszcza jeśli ma Pan/Pani dzieci.

Tak, Karbofos bardzo pomaga, ale zapach z kanapy utrzymuje się już od kilku lat. I jeszcze: nowy proszkowy nie pomaga, proszę szukać płynnego, w butelkach, tak jak kiedyś robiono. Te pluskwy, które nie zginęły od razu, same później odejdą, najważniejsze to trzymać dzieci z dala od mieszkania. I jeśli jest maska lub respirator – koniecznie! Ponieważ razem z pluskwami zatruliśmy się i my, oczywiście przez własną głupotę.
Oczywiście, podczas stosowania Karbofosu uniknięcie konsekwencji zapewni Panu/Pani ostrożność, odpowiedzialne podejście do procesu i dokładne zapoznanie się z instrukcją, w której opisane są wszystkie objawy zatrucia substancją.
Karbofos: opinia profesjonalistów
Słowo „ekspert” budzi zaufanie: wielu ludzi ufa opiniom profesjonalistów, co nie jest zaskakujące. Opierając się na poradach specjalistów z firm dezynsekcyjnych, można zrozumieć, dlaczego warto stosować dany środek i jak robić to prawidłowo.
A poza tym: Trują Państwo pluskwy, a one pojawiają się ponownie? Czas pomyśleć o profilaktyce, a to delikatna sprawa...
Opinie ekspertów o Karbofosie:
Niestety, nie ma bezwarunkowych metod całkowitego zniszczenia pluskiew. Zainfekowanego sprzętu, na przykład, nie można z nich oczyścić, a pluskwa domowa jest mało wrażliwa na preparaty takie jak Dichlorfos. Do mniej więcej skutecznej walki potrzebne są preparaty zawierające w swoim składzie silnie działający Karbofos w postaci 0,31% roztworu. Za pomocą pędzelka lub spryskiwacza środek nanosi się na meble, tapety, pod listwy przypodłogowe. Należy przy tym zapewnić dobrą wentylację pomieszczenia i własną ochronę, w przeciwnym razie nieuniknione jest zatrucie. Po 60 dniach ponownie zauważy Pan/Pani pluskwy – proszę być gotowym na powtórny zabieg, po którym najprawdopodobniej osiągnie Pan/Pani „stabilną remisję”.
Stary, dobry Karbofos do dziś działa niezawodnie, ale ma jednak wady: silny zapach będzie wymagał dobrego wietrzenia przez ponad 10 godzin, przy czym może być słabo wyczuwalny nawet przez rok po zastosowaniu; proszę zapomnieć o Karbofosie, jeśli w domu mieszkają alergicy; dla dobrego rezultatu potrzebne będą trzy zabiegi w odstępach dwutygodniowych – proszę zadbać o tymczasowe zakwaterowanie na ten okres. Jeśli nie jest Pan/Pani pewien swoich sił, proszę wezwać specjalistów!
Pluskwy domowe trudno jest wytępić. Jednak owady te dobrze reagują na połączony roztwór insektycydów z grupy pyretroidów i związków fosforoorganicznych: Cyfox, Cyradon, Karbofos, jako opcja. Pyretroidy przygotowuje się w ilości 4 gramów na litr wody, związki fosforoorganiczne – od 5 do 7 ml na 1 litr wody. Jednak najbardziej niezawodnym środkiem na pluskwy jest pył Karbofos, który jest dostępny w gotowym opakowaniu po 30 i 60 g.

Jeśli więc zdecyduje się Pan/Pani na trudną i długotrwałą walkę z pluskwami, dokładnie studiuje opinie o Karbofosie i wypytuje sprzedawców w sklepach, niech Pan/Pani pamięta: przypadki bywają różne. Skuteczność Państwa działań będzie zależeć nie tylko od tego, jak silny jest preparat, ale także od Państwa uważności i ostrożności podczas jego stosowania. Tylko w przypadku prawidłowego zastosowania istnieje szansa na wygranie walki i pozbycie się znienawidzonych owadów.
Jeśli ma Pan/Pani doświadczenie w stosowaniu Karbofosu w walce z pluskwami – koniecznie proszę zostawić swoją opinię w polu komentarza, znajdującym się poniżej na tej stronie.
Pomocny film: czy Karbofos pomaga na pluskwy i jak go prawidłowo stosować

Pluskwy wytępiliśmy KARBOFOSEM pół roku temu. Pojawiły się w nowej sofie. Nie rozcieńczaliśmy wodą zgodnie z instrukcją, tylko wlaliśmy do butelki i skoncentrowanym środkiem spryskaliśmy miejsca skupisk tych okropnych stworzeń. Wytępiliśmy je po jednym zabiegu. Ale ZAPACH! Minęło pół roku, a sofa nadal bardzo silnie pachnie. Sami myliśmy ją roztworem mydła – nie pomogło. Wezwaliśmy firmę sprzątającą do umycia sofy – nie pomogło (zapłaciliśmy spore pieniądze). I tak teraz oddychamy ciężkim powietrzem w mieszkaniu. Podczas wietrzenia, z jakiegoś powodu, zapach jest jeszcze silniejszy. Karbofos pomógł wytępić pluskwy, ale zatruł całe powietrze w mieszkaniu. Może ktoś nie powtórzy naszych błędów. A my prawdopodobnie będziemy musieli wyrzucić sofę.
Galina, proszę powiedzieć, gdzie można kupić ten płynny Karbofos? Suchy w saszetkach – to dla ogrodników, a pluskwy na działce wyglądają inaczej.
Najpierw potraktowałem mieszkanie środkiem «Palacz», pluskwy zaczęły zdychać. Co 4 dni przeprowadzałem zabieg przez 2 tygodnie. Zatrute i szukające czystego powietrza zaczęły wchodzić w sufit i zasłony, a ja tam też je moczyłem z rozpylacza.
Po 2 tygodniach zacząłem stosować Karbofos, już pierwszego dnia z wszystkich szczelin powyłaziły pluskwy i zaczęły zdychać na podłodze. Trułem je tylko nocą, i koniecznie trzeba wyłączyć światło, bo wychodzą w ciemności. Po Karbofosie zamknąłem pokój do rana, a potem przewietrzyłem, i tak drugi pokój i kuchnię. Stosowałem Karbofos 3 razy, w odstępie tygodnia.
Wszystko czysto, ani jednego stworzenia. Ale szkoda pajączków, one też zginęły, są wrogami pluskiew, w ich sieci wpadają pluskwy i zdychają.
Pojadę jutro po Karbofos, nic na nie nie działa. Drugi rok na działce nie mogę ich wyplenić. Czystym Domem spryskałem — zniknęły na dwa miesiące, potem wszystko od nowa.
Używałam karbofosu (proszek): zapach nie jest taki silny, jak piszą. Wszystkie robale do góry nogami, świetny środek.
24 lata temu potraktowałem tym preparatem mieszkanie. Wrażenie — na Ziemi nie ma już pluskiew. Producent karbofosu mchp sojuzbytchim m. Nowomoskowsk, obwód tulski, GOST 14877-69 waga 100g. Zostały więc nie wykorzystane 4 buteleczki, jedna aplikacja wystarczyła!
Mikołaju, a na pańskich buteleczkach jest podana data ważności?
Specjalistów wzywaliśmy już 5 razy, nie pomogło. Czasami wydaje mi się, że te stworzenia mnie przeżyją. Kupiliśmy Karbofos — nasza ostatnia nadzieja. Mam nadzieję, że pomoże.
Jesienią graliśmy wesele córki, zjechało się gości, i u nas też pojawiły się te stworzenia. Najwyraźniej przywieźliśmy z samolotu. Wzywaliśmy służbę, zapłaciliśmy 160 zł — nie pomogło. Przeczytaliśmy opinie o karbofosie, kupiliśmy w Obi proszek, rozrobiliśmy: 1 opakowanie na 5 l wody. Spryskaliśmy wszystko, kanapy były mokre, podłoga, listwy przypodłogowe. Stwory zdechły za jednym razem. Radzimy wszystkim.
A my próbowaliśmy sami wytruć, ale nie udało się. Tylko je przepłoszyliśmy. Trzeba było wezwać służbę. Bardzo im dziękujemy. POMOGŁO. Prawdę mówiąc, sama musiałam pić środki uspokajające, nie mogłam dojść do siebie po tych stworach.
Jaka to była służba?
Sanepid.
My wzywaliśmy Sanepid 3 razy, bez skutku, a oddaliśmy 400 zł. Kupiliśmy parownicę i Karbofos — ostatnia nadzieja. Od roku nie możemy ich wyplenić, a w domu są dzieci i nie ma dokąd jechać. Będziemy mieć nadzieję, że to pomoże.
Pomoże, niech państwo nie wątpią. Nam pomógł. Wcześniej truliśmy Kombatem — nie pomógł.
Pani Heleno, dzień dobry. Czy mogłabym poznać nazwę firmy, przez którą państwo truły pluskwy? I ile to kosztowało? Dziękuję.
Trułyśmy 3 razy, wzywałam służbę, szczeliny zostały zamazane, remont zrobiliśmy pierwszego dnia, jak wprowadziliśmy się do mieszkania. Gad pełznie i już napił się krwi u dziecka! Spróbuję Karbofosem, może pomoże.
My też mieliśmy taki problem. Czego tylko nie próbowaliśmy: jakieś proszki, dichlorfosy, trzy razy byliśmy w stacji sanitarno-epidemiologicznej, kupowaliśmy trucizny. Nic nie pomaga. Mija czas, pojawiają się znowu. Dzisiaj znów byliśmy w stacji sanitarno-epidemiologicznej, teraz polecili nam proszek Super Fas, ale nie wiem, czy to pomoże. To po prostu koszmar. Jeśli ktoś poradził sobie z tym problemem, proszę pomóc. Proszę opowiedzieć. Wyrzuciliśmy nawet kanapę z jednego pokoju, co teraz, wyrzucić wszystkie meble?
Eleno, mieliśmy taki sam problem. Próbowaliśmy wszystkiego. Ostatecznie uratowaliśmy się środkiem Palacz. Stosowaliśmy zgodnie z instrukcją. Numer telefonu do zamówienia znaleźliśmy w internecie. Sami jesteśmy z Penzy. Mamy osobę, która zajmuje się dystrybucją. Zamówiliśmy, i tego samego dnia przywiózł. Zrobiliśmy dwa zabiegi. Za pierwszym razem opryskaliśmy całe mieszkanie. Za drugim razem tylko miejsca do spania. Zapach wywietrza się w ciągu doby. Nie wyrzuciliśmy żadnych mebli, nie ma żadnych śladów.
Palacz nie jest certyfikowany w Rosji. Nabywa się go na własne ryzyko.
Kiedyś na północy bardzo dokuczały te owady. Dowiedziałam się o karbofosie. Niczym nie opryskiwałam, po prostu postawiłam go gotować. Gotował się na kuchence przez 3 godziny. Przez 6-8 godzin wietrzyłam mieszkanie. I zapomniałam o tych robalach. I potem nic nie pachniało.
Też mieliśmy taki problem! Przeszukałam cały internet w poszukiwaniu środka… Najpierw zastosowaliśmy środek Twój Dom: wychodziły i zdychały, ale nie wszystkie. Potem uratowałam się środkiem Palacz — zabija nie tylko dorosłe osobniki pluskiew, ale także larwy, a to bardzo ważne! I zapach jest znośny, ale oczywiście zabieg należy przeprowadzać w środkach ochrony (rękawice, respirator…) I żeby mieć pewność, jeszcze listwy przypodłogowe kredką Maszeńka (specjalną od karaluchów) traktowaliśmy. Tak ze 3 razy w odstępach. Dzięki Bogu, więcej ich nie widzieliśmy!
Pomyliłam się trochę, Maszeńka — jest kredka od karaluchów, a jest specjalna od pluskiew + karaluchów!
Też mamy ten problem, już od 10 miesięcy walczymy z tymi mutantami, inaczej nie można ich nazwać. Wzywaliśmy SES, stosowaliśmy GET, sami kupowaliśmy w SES różne trucizny, i chlor, nawet Szumanit używaliśmy. Podczas każdego zabiegu wszystko piorę w 60 stopniach, a to, czego nie można prać, wkładam na dwa dni do zamrażarki. Tyle sił, nerwów i środków włożyliśmy w te stworzenia, ale nic nie pomaga. Odnoszę wrażenie, że są nieśmiertelne. Co 10-12 dni robimy opryski, kupiliśmy już nawet w aptece weterynaryjnej Neacydol — bez skutku… Proszę pomóc, proszę doradzić, kto ma metodę na pozbycie się tych krwiopijców. Chyba wkrótce będę nerwowo chora…
Pomogła nam tylko SES! Już dwa lata nie ma pluskiew. A to czym tylko nie trułyśmy, siebie prawie nie otrułyśmy. A one nic.
Jest środek, nazywa się Fufanon. Ale lepiej jednak wezwać SES — oni znajdą ich gniazda. Możliwe, że trzeba będzie wyrzucić część mebli. W 100% trzeba wyrzucić kanapy i łóżka i kupić na czas nadmuchiwane. A także uszczelnić wszystkie szpary w mieszkaniu, żeby było szczelnie.
Kupię, spróbuję. oby to pomogło, mam dość tych stworzeń.
Napalmem, żeby na pewno ) A tak, karbofos to najpewniejszy sposób. Rozcieńczamy gęściej i zalewamy wszystko po sufit. Nie myjemy przez parę tygodni. Po 2 miesiącach jeszcze raz. Ja też zalałem klatkę schodową i poszedłem do sąsiadów. Do tej pory zapomniałem o pluskwach.
Opryskiwałam trzykrotnie w odstępie 3-4 dni całe mieszkanie aerozolem z rurką „Czysty Dom”. Powtórzyłam po 10 dniach – pluskwy zniknęły. Ale potem nie mogłam zrozumieć, skąd biorą się ukąszenia z bąblami, szczególnie po czytaniu w łóżku. Znalazłam źródło krwiopijców – KSIĄŻKI, z których wypełzają małe, prawie niewidoczne jasne owady, nawet niepodobne do pluskiew. Myślałam, że to jakieś papierowe pchły, ale rozgniotłam je, a ich zapach zdradził, że to młode pluskwy. Musiałam wyrzucić całą bibliotekę i notesy z zapiskami, i zeszyty z przepisami kulinarnymi, i przejrzeć wszystkie dokumenty, i wyrzucić albumy ze zdjęciami, a wszystkie fotki przetrzeć z obu stron. Wariatkowo i nerwica paniczna! Życzę wszystkim zwycięstwa!
No nie wiem, jak opryskać całe mieszkanie, bo nasza sąsiadka wszystko znosi ze śmietnika i nam się wydaje, że to od niej to świnstwo. Próbowaliśmy wszystkiego… I pozostało spróbować karbofosu.
Opryskiwaliśmy karbofosem, raptorem, maszeńką i permetrynową bombą dymną. Udało się zmniejszyć ich liczbę o 98-99%. Ale niestety, przychodzą od sąsiadów, a oni specjalnie nie opryskują. I od czasu do czasu się pojawiają. Więc jeśli macie rozumnych sąsiadów, łączcie siły.
Opryskiwaliśmy pokój karbofosem dwa razy. Gniazdo zostało odkryte przypadkowo – zabite! Po dwóch opryskach przypadkiem wchodzę w nocy do pokoju, żeby zamknąć balkon, a stara płaska pluskwa pełznie po materacu. A są dwie opcje: albo karbofos podrabiają, albo karbofos już na nie nie działa. Jutro jadę po cyfoks. Problem polega też na tym, że po truciu nie wpełzły na ściany, jak u innych. Rozczarowanie, nieprzyjemne uczucie! Dychlofos tu na pewno nie pomoże. Od sąsiadów nie mogły przybiec, wszystko zamknięte. Jeśli i cyfoks nie pomoże, to już wariatkowo! SES na razie nie chcę wzywać – piszą o oszustwach, nabijają kwoty na bieżąco.
Jak ktoś mógł przeżyć po karbofosie? Tak, pluskwy są wytrzymałe, znoszą dobrze i -20, ale coś poszło nie tak. Materaca na razie nie wyrzucę – jeśli pluskwy żyją, to przyczołgają się do karmnika.
Przykrość polega na tym, że nie wiadomo, kiedy zostaną zniszczone.
Moja rada – przy pierwszym wykryciu owadów wzywajcie SES. Nie ma sensu stosować środków kupionych w sklepie. Karbofosem możecie się sami zatruć, a inne środki są mało skuteczne. Wiedzcie, że pluskwy są rówieśnikami dinozaurów. Wyobraźcie sobie, jaką żywotnością i wytrzymałością się odznaczają! Cała nowoczesna chemia jest wobec nich bezsilna.
Dzień dobry, chcę Państwu opowiedzieć o moim osobistym doświadczeniu w walce z pluskwami. Wyeliminowałam je sama, wcześniej trzy razy wzywałam Sanepid, ale efekt utrzymywał się tylko 3-4 tygodnie, a potem pojawiały się ponownie. Próbowaliśmy GET, ale również na krótki czas. Wydaliśmy mnóstwo pieniędzy. Pomógł nam Cyfoks (kupiłam od razu 2 słoiczki) i Cypermetryna (3 słoiczki) — wszystko to zużyłam na jeden pokój (nasz pokój ma 3x5 m). Chociaż napisano, że jedna buteleczka wystarcza na 5 litrów wody, ja robiłam tak: 6 ml środka brałam strzykawką i rozcieńczałam na 0,5 l wody — dla lepszego efektu, ponieważ mieliśmy ich dużo. Wiele pluskiew zginęło na moich oczach. Ale trzeba koniecznie założyć przynajmniej maseczkę medyczną, zapach tych preparatów jest, ale nie tak silny. Ale tego środka nie zabije jaj (larw) pluskiew, i tak trzeba będzie powtórzyć oprysk. Po tygodniu, a właściwie dzisiaj, kupiłam karbofos w proszku po 60 gram w opakowaniu, 6 opakowań. I zamówiłam 1 litr płynnego karbofosu przez internet (bo po opiniach uznałam karbofos za najlepszy, poradziłam się też znajomych, którzy mieli ten problem, oni również polecali karbofos w proszku). Ale tutaj trzeba będzie jeszcze pracować w respiratorze, ponieważ zapach jest naprawdę okropny i śmierdzący — u mnie nawet całe piętro śmierdzi. I kupiłam jeszcze opryskiwacz, bo wiedziałam, czym będę truć i że nie będę mogła długo tego wdychać.
Tak, opryskiwacz — to świetna rzecz, sama poradziłam sobie z pokojem w 2 godziny. Pluskwy w końcu wybiło doszczętnie. Teraz będę czekać tydzień, zobaczę, czy udało się zabić larwy, czy nie. A dużych nie zostało ani jednego. Tak, jeszcze od karbofosu ściany w pokoju się nagrzewają. Myślę, że pozbyłam się ich na zawsze.
Proszę opowiedzieć, czy pozbyli się Państwo na zawsze?
Dzień dobry, czytam opinie, już zaczyna mnie całe ciało swędzieć. Te pasożyty pojawiły się rok temu, szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałam, że to pluskwy, i nie zwracałam na to uwagi, bo ciągle byłam w pracy. Teraz jestem na urlopie, a mama zaczęła narzekać, że te stworzenia wciąż pełzają po domu. Nie wyobrażają sobie Państwo, co odkryłam na dywanach, na ścianie — to był po prostu koszmar. Zajrzałam do internetu — suka, pluskwy domowe (przepraszam za wyrażenie). Przeczytałam, że nie znoszą zimna — wyniosłam wszystko na mróz na trzy dni, a dom spryskałam dichlorfosem. I oczywiście nie pomogło. Sanepid — droga przyjemność. Teraz każdy wolny czas poświęcam nie dzieciom, a pluskwom. Przeczytałam cały internet: spróbuję karbofosu. Mam nadzieję, że pomoże, ale dopiero latem zacznę oprysk — gdzie w mróz z rodziną. Na razie będę dalej korzystać z domowych sposobów i robić mokre sprzątanie wybielaczem. A-ach, cholera, już chce mi się płakać...…
I jak się Państwo pozbyli?
Już od 2 miesięcy walczę z tymi stworzeniami. A rodzice prawie rok. Najwyraźniej od nich przyniosłem. Dwa razy opryskiwałem Get Express, zwykłym Getem. Proszkami. I innymi bzdurami. Czas wezwać Sanepid...…
W niedzielę opryskałem pokój karbofosem, we wtorek powtórzyłem, w środę zostałem cały pogryziony. W czwartek już jakoś znośnie spałem, nie zrywałem się tak. Dużych nie widać – widocznie wykluły się nowe. Dzwoniłem do stacji sanitarno-epidemiologicznej, powiedzieli poczekać do poniedziałku, może się wywiodą! Czekam na poniedziałek, nie wiem już, co robić, cały jestem na nerwach. Chociaż gdy trułem, nie widziałem ani jednego, a padłych też potem nie było widać. A zauważyłem dwa zupełnie przypadkowo i od razu zacząłem truć.
A czy ktoś próbował zrobić siatkę z taśmy dwustronnej na materacu, żeby łapać te stworzenia?
Mieliśmy pluskwy jakieś 3 lata temu. I nagle znowu się pojawiły. Moja córeczka zaczęła budzić się z ugryzieniami. Widocznie ktoś z sąsiadów ma pluskwy. Jako osoba już doświadczona w tej dziedzinie wiem, że za pierwszym razem pluskiew się nie wytępi. Ale podobno bywa, że komuś się udaje. Poszłam do Obi, kupiłam roztwór za 28 zł, opryskałam wszystko. Chociaż sprzedawczyni powiedziała, że to obecnie najsilniejszy środek – bzdura. Krok 2. Kupiłam aerozole: Raptor na pluskwy i jeszcze kilka aerozoli właśnie na pluskwy. Wszystko wypuściłam. Trochę mniej się pojawiały, ale nadal pełzały.
Nowa kanapa, taka piękna, oblewałam ją wrzątkiem i truciznami. A one i tak pełzały, bestie. Stałam się już totalnie szalona. )). Wyrzuciłam wszystkie kanapy z mieszkania, zdarłam tapety (szkoda, bo dopiero co je nakleiliśmy pół roku temu), wyrwałam listwy przypodłogowe. W domu jak po bombardowaniu. Kupiłam Karbofos i roztwór Karakurt, rozrobiłam na 5 litrów 3 paczki Karbofosu, i do tego wlałam 25 gramów Karakurta (to na sypialnię 12 m kw.). Każdą szmatkę, każdą chusteczkę spryskałam i zwaliłam na kupę. Po wszystkich ścianach przeszłam pędzelkiem, sufit opryskałam. Pozostały roztwór wlałam w szpary przy listwach przypodłogowych. I tak na nowo rozrabiałam, do salonu, korytarza. Bez żalu, wlewałam wszystko.
Już od dwóch dni nic nie ma, odpukać. Nic nie myję, nie sprzątam, za dwa tygodnie przeprowadzę kolejną obróbkę, tylko nie Karbofosem i nie Karakurtem, do tych trucizn pluskwy się uodparniają.
Generalnie, nie ma nic lepszego od Karbofosu na pluskwy, trzeba tylko dokładnie opryskać. Wszystkie kołdry i poduszki wrzucałam do suszarki w pralce i nagrzewałam przez pół godziny. Od gorąca pluskwy giną natychmiast. Powodzenia, polecam Karbofos – tanio i skutecznie.
Mam bojowe doświadczenie w wojnach z pluskwami od 4 lat (dwa pokoje hotelowe koło targu – to wiele mówi). Lokatorzy często się zmieniają, a Azjaci mieszkają gromadnie na 12 m kw. Po każdych trzeba stoczyć walkę z pluskwami i karaluchami (tych ostatnich są po prostu mrowia). Pierwszy atak zaczynam od cypermetryny. Odstawiam meble od ścian i ogrodowym opryskiwaczem traktuję dosłownie wszystko: tapety na ścianach i suficie, szpary między listwami a podłogami i ścianami, kanapy i szafy ubraniowe (z zewnątrz i wewnątrz, z góry i z dołu). Krótko mówiąc, wszędzie, gdzie jest jakakolwiek szpara.
Garsonierę zostawiam na dziesięć dni bez ludzi, ale z otwartymi oknami. Po dziesięciu–czternastu dniach powtarzam atak, tym razem «Karbofosem». I znowu 10 dni wietrzenia. I tak oddaję, dopóki nowi lokatorzy nie zaczną narzekać (na gryzące robaczki).
W swoim mieszkaniu walczyłem tylko raz i wystarczyło na 23 lata. Każdemu, kto ucierpiał z powodu ataku tych stworzeń, polecam swoją taktykę. Do jednej substancji te stworzenia szybko się adaptują, ale z dwiema sobie nie poradzą. PAMIĘTAJCIE o środkach ochrony osobistej podczas przeprowadzania oprysku, nie lekceważcie ich. Owszem, jest to nieco niewygodne, ale po zabiegu nie będziecie doświadczać nieprzyjemnych dolegliwości (suchości i pieczenia w ustach i drogach oddechowych, bólu głowy, skaczącego ciśnienia itp.).
Życzę powodzenia wszystkim potrzebującym walki.