
Mieszkańcy mieszkań i właściciele zwierząt domowych, udręczeni pchłami w bezskutecznej walce z pasożytami, czasami zaczynają zapominać, że pchły są, ogólnie rzecz biorąc, takimi samymi owadami jak motyle, karaluchy czy, powiedzmy, komary. Nic więc dziwnego, że pchły boją się wielu substancji, zapachów, zimna, głośnych dźwięków i jeszcze wielu innych rzeczy, które z powodzeniem można wykorzystać w praktyce do walki z małymi krwiopijcami.
O tym, czego dokładnie boją się pchły i jak można to wykorzystać do walki z nimi, porozmawiamy teraz bardziej szczegółowo.
Insektycydy jako główny strach pasożytów
Największy strach, a jeśli można tak powiedzieć, przerażenie dla pcheł stanowią substancje, które działają szkodliwie na ich organizm i prowadzą do destabilizacji pracy układu nerwowego. Pchły dobrze wyczuwają te związki i boją się już samego ich zapachu.
W praktyce w większości przypadków owady nie mogą już opuścić pomieszczenia, w którym pojawiły się takie zapachy – po prostu nie zdążą, ginąc pod działaniem insektycydu. Natomiast wyczuwając taki zapach na zabezpieczonym zwierzęciu (np. jeśli zastosowano krople na kark lub spray insektoakarycydowy), pasożyty nie traktują już pupila jako kolejnej ofiary i nie skaczą na niego.

To ciekawe
Działanie kontaktowych insektycydów na pchły zaczyna się zwykle od obwodowych zakończeń nerwowych. Następnie u pasożyta rozwija się porażenie poszczególnych części układu nerwowego, aż do centralnych zwojów nerwowych. W końcu pchła traci zdolność poruszania się, jej mięśnie wewnętrzne ulegają silnemu napięciu (skurczowi) i ginie z powodu zatrzymania przepływu hemolimfy w organizmie. Przy wystarczającym stężeniu insektycydu wszystko to następuje bardzo szybko, dosłownie w ciągu kilkudziesięciu sekund. Nawet otrzymawszy bardzo małą, jak na owada, dawkę trucizny, pchły odczuwają bardzo nieprzyjemne doznania, nic więc dziwnego, że boją się takich substancji (a właściwie należy powiedzieć – unikają ich, ponieważ jest mało prawdopodobne, by owady potrafiły odczuwać strach w potocznym tego słowa znaczeniu).
Do takich substancji stanowiących poważne zagrożenie dla pcheł należą:
- Niektóre związki wchodzące w skład powszechnie znanych Dichlorfosu, Karbofosu i szeregu innych preparatów do zwalczania owadów. Są one w pewnym stopniu toksyczne również dla zwierząt i ludzi, dlatego zwykle używa się ich jedynie do oprysków pomieszczeń, natomiast do pielęgnacji kotów i psów stosuje się substancje o odmiennej budowie chemicznej. Pchły boją się już samego ich zapachu, więc nawet wyczuwając środek z sąsiedniego pomieszczenia, dosłownie biorą nogi za pas.

- Pyretryny i pyretroidy – insektycydy mało toksyczne dla zwierząt stałocieplnych, ale silnie toksyczne dla pcheł i ogólnie owadów. Pyretryny to naturalne składniki roślinne, a pyretroidy to ich syntetyczne odpowiedniki. Do tych substancji należą na przykład: permetryna, fenotryna, cypermetryna, deltametryna, etofenproks. Wchodzą one w skład środków takich jak Raptor, Klopomor, preparaty FAS, Medilis-Cyper i inne, a jeśli chodzi o produkty do stosowania u zwierząt – znajdują się w składzie niektórych obroży przeciw pchłom, kropli Tzipam, Sentry, Bars oraz różnych sprayów.

- Fipronil i imidaklopryd – insektycydy nowej generacji, charakteryzujące się niską toksycznością dla zwierząt i ludzi. Działają na pchły tak samo jak poprzednie substancje. To właśnie one są najczęściej używane w najskuteczniejszych i najbezpieczniejszych środkach do pozbywania się pcheł u zwierząt – w kroplach Frontline, Hartz i innych.

Ważne
Chociaż pyretroidy są uważane za mało toksyczne, niektóre zwierzęta mogą gwałtownie reagować na ich przedostanie się do organizmu. Szczególnie wrażliwe na nie są koty. Niemniej jednak substancje te wchodzą w skład wielu środków do pozbywania się pcheł u zwierząt – przy ich prawidłowym stosowaniu ryzyko zatrucia zwierzęcia jest minimalne.

Istnieje również szereg innych insektycydów, których pchły się boją — wiele środków owadobójczych w gospodarstwie domowym lub rolnictwie ma nie tylko właściwości niszczące, ale także odstraszające. W przypadku takich środków efekt zwykle zależy od odległości i stężenia — z bliska niszczą owady, a z daleka głównie je odstraszają.
Ekstremalne temperatury, słońce i woda
Pchły mogą żyć i normalnie rozwijać się tylko w określonych granicach fizycznych warunków środowiska, których przekroczenia starannie unikają.
Tak na przykład pchły boją się zimna. Dla większości gatunków pcheł, które trafiają do mieszkań (przede wszystkim pchła kocia, psia, szczurza i ludzka), temperatury około -15°C są już niekomfortowe, przy -10° przestają się rozmnażać.

W związku z tym pchły boją się mrozów i ogólnie zimna nie mniej niż substancji trujących. Dlatego zimą pomieszczenia zarażone pchłami warto regularnie wymrażać. Dotyczy to zwłaszcza kurników i obór.
Pchły boją się również zbyt wysokich temperatur. Przy +45°C pchły kocie i szczurze zaczynają ginąć. Dlatego na przykład przy zwalczaniu pluskiew za pomocą przemysłowych nagrzewnic wentylatorowych giną również pchły.
Warto również wiedzieć, że pchły boją się wody. Podczas kąpieli zarażonych pchłami kotów i psów większość pasożytów stara się wydostać z sierści i nie dostać do wody, dlatego w przypadku braku możliwości natychmiastowego wytrucia pcheł regularne kąpiele mogą znacznie ulżyć cierpieniom zarażonego zwierzęcia.

Uwaga
Mimo całej niechęci pcheł do wody, nie można jej stosować jako środka odstraszającego te pasożyty w mieszkaniu: nawet jeśli regularnie myje się pomieszczenie i spryskuje je wodą, pchły nie odejdą. Można powiedzieć, że pchły boją się wody tylko wtedy, gdy grozi im niedotlenienie z powodu całkowitego zanurzenia w wodzie.
Pchły nie lubią również bezpośredniego światła słonecznego i gdy trafią na dobrze oświetlone miejsce, starają się jak najszybciej z niego uciec.
Wpływ zapachów substancji chemicznych na pchły
Pchły są bardzo wrażliwe na zapachy. Wynika to w dużej mierze z ich pasożytniczego trybu życia – prawie wszystkie owady krwiopijne mają silny węch, a ostre chemiczne aromaty je odstraszają.
Na przykład do najbardziej nieprzyjemnych dla pcheł należą następujące zapachy:
- nafty
- benzyny
- terpentyny
- octu
- spirytusu
- chloroformu.
Ogólnie rzecz biorąc, pchły boją się zapachu wielu agresywnych substancji chemicznych. Owady szybko znikają z pomieszczenia, w którym malowane są ściany lub wykonywane są inne prace z użyciem farb i lakierów na rozpuszczalnikach organicznych; nie lubią też zapachu szpachli i cementu.

Wadą tak silnie pachnących substancji odstraszających jest to, że trudno jest żyć w pobliżu takich aromatów zarówno człowiekowi, jak i zwierzętom domowym.
Silne naturalne zapachy
Z kolei naturalne zapachy roślin, których nie lubią pchły, to doskonały sposób na odstraszenie ich z mieszkania. Każdy właściciel pomieszczenia może wybrać aromat, który mu odpowiada, ale który jednocześnie sprawi, że pasożyty opuszczą lokal.
Do najbardziej znanych należą:
- wrotycz
- bylica piołun
- eukaliptus
- geranium (pelargonia)
- goździk
- lawenda
- jałowiec, sosna i inne iglaste
- tymianek
- olejki eteryczne z orzecha włoskiego, kamfory, aloesu
- mięta.

Należy pamiętać, że aby skutecznie odstraszać, te aromaty muszą być wystarczająco silne – samo spryskanie pomieszczenia odświeżaczem powietrza nie wystarczy. W idealnym przypadku piołun, wrotycz lub inne zioła przeciw pchłom należy rozkładać w kątach mieszkania w postaci świeżych pęczków, a lawendę lub eukaliptus stosować w postaci fumigatorów.
Niemniej jednak zapachy ziół i roślin nie pomogą całkowicie pozbyć się pcheł z pomieszczenia. Mogą one jedynie odstraszyć pasożyty od łóżka lub legowiska psa na krótki czas, ale gdy owad staje przed wyborem – znosić głód czy zapach – praktyka pokazuje, że jest w stanie przezwyciężyć swój strach przed choćby piołunem. Zatem tego typu środki są dobre jedynie jako środek zapobiegawczy – należy je trzymać w miejscach, w których będą mogły odstraszyć pchły jeszcze przed ich pojawieniem się i rozmnożeniem.
Naturalni wrogowie pcheł
Istnieje również określony zestaw gatunków żywych istot, które same pasożytują na pchłach lub stanowią dla nich zagrożenie. W związku z tym w naturalnym środowisku pchły również się ich boją i unikają.
Uwaga
Pasożyty, które pasożytują na innych pasożytach, nazywane są nadpasożytami. I nie jest to tylko gra słów, ale definicja z podręcznika entomologii. Przykładów nadpasożytnictwa w przyrodzie jest mnóstwo – w klasie owadów istnieje nawet cały rząd błonkówek z wieloma tysiącami gatunków owadów, które potrafią pasożytować na większości innych owadów, w tym również na pasożytach zwierząt i człowieka.
Na przykład na pchły i ich larwy aktywnie atakują mrówki, w tym również pospolite mrówki faraona.

Nie wiadomo, który z tych przeciwników jest mniej pożądany w pomieszczeniu dla właściciela, ale jeśli w mieszkaniu znajduje się kolonia mrówek, pchły raczej nie będą mogły się tam normalnie rozmnażać (szczególnie podatne na atak będą ich larwy).
Pchły cierpią również z powodu infekcji grzybiczych i nicieni, jednak wykorzystanie tego w praktyce w celu uzyskania jakichś wymiernych rezultatów jest niemożliwe.
Czego pchły się nie boją: nie daj się Pan/Pani oszukać!
Istnieją również utrwalone mity na temat oddziaływań i urządzeń, których pchły się nie boją, niezależnie od tego, jak bardzo krzyczeliby o tym agenci reklamowi. Na przykład pcheł z pomieszczenia praktycznie nie da się odstraszyć za pomocą różnych urządzeń ultradźwiękowych lub środków generujących fale elektromagnetyczne. Reklama takich urządzeń jest dziś masowo emitowana za pośrednictwem wszystkich kanałów komunikacji, ale praktyczne doświadczenie ze stosowania tych środków nie potwierdza ich skuteczności.

Równie obojętne są pchły na różnego rodzaju modlitwy i zaklęcia, które wciąż bywają popularne wśród przedstawicieli starszego pokolenia. Być może gdzieś na prowincji do dziś próbuje się w ten sposób pozbywać pasożytów, ale w praktyce sprawdzono: wszystkie one nie działają.
Przykład tego, jak mieszkańcy wieżowca cierpią z powodu inwazji pcheł




No, krople na pchły — to tak, to prawda, pomagają, a wszystko inne to według mnie zwykła bzdura.
Dziękuję bardzo za wspaniałą, edukacyjną stronę! Osobne podziękowania dla autora artykułów! Chodzi o to, że u mojej przyjaciółki w domu przypadkowo pojawiły się pchły, a dokładniej zostały po bezdomnym kocie, którego jej matka przyniosła, żeby złapać mysz. W rezultacie kot oczywiście żadnej myszy nie złapał, a spędził 4 dni pod wanną, wychodząc wyłącznie nocami, aby zjeść kiełbasę i mleko. Kota cudem udało się wyprowadzić, ale pchły nie chciały odejść i postanowiły zostać, ponieważ pod wanną jest zdecydowanie cieplej niż w najprzytulniejszej piwnicy. Oczywiście takie sąsiedztwo mało komu odpowiada i teraz, dzięki Państwu, dowiedzieliśmy się praktycznie wszystkiego o zwyczajach i preferencjach pcheł oraz sposobach ich tępienia. Szczególnie zrobiło na nas wrażenie „wymrażanie”. Dziękuję!
Biedny kot… Cieszył się, że znalazł dobrych ludzi i dom.
A ogólnie, tylko własny domowy kot będzie łapać myszy w domu, po prostu, żeby zadowolić właścicieli. A bezdomne – z głodu w piwnicach lub na łonie natury.
Zawsze pomagała mi świeża mięta w dużych ilościach (w poduszki i wszędzie, gdzie śpią moi pupile). Dodatkowo nacieram im sierść dłońmi przetartymi miętą. Do tego wyczesuję grzebieniem na pchły zwilżonym delikatnie dziecięcym szamponem i odrobiną octu. Pozostałe pchły koty same pięknie wygryzają. Nie chcę ich truć chemią.
Świetnie pomagają na pchły i kleszcze obroże przeciw pchłom – sprawdzone w 100%. Mieszkamy w lesie z mnóstwem kotów i psów. Każdego lata zakładamy obroże za 6 zł i żadnych problemów!
Natalio, witam! To tak uciekacie od rudych pcheł, które żyją na domowych pupilach. A co zrobić z piwnicznymi pchłami, takimi czarnymi? Na nie nie działają środki na rude pchły (( Żywotne, bestie!
Dziękuję, pomogło mi.
Czyżby odstraszacze, nawet te drogie, były nieskuteczne? A co robić, gdy nie można przeprowadzić oprysku obszaru zaatakowanego przez pchły z wielu powodów?
Artykuł naprawdę przydatny! Idę zbierać miętę z bylicą ))
Dziękuję, bardzo pomogliście
Myć podłogę waniliną.
Mojej kotce ani obroże, ani szampony nie pomogły! Cała nadzieja w kroplach!
My też ratujemy się tylko kroplami, obroża nie pomaga.
Próbuję pozbyć się pcheł wszelkimi środkami, ostatecznie używam preparatu Bi-58.
Jak preparat pomógł? W naszym domu są pchły, czym tylko nie walczyliśmy. Jak ten preparat Panu pomógł?
Kupiliśmy krople i obrożę, i to niedrogą. Nie ma żadnego rezultatu. Co robić?
Dziękuję bardzo! Kupiłam krople i po pewnym czasie pcheł jakby nie było, kupiłam też obrożę, żeby kot znowu nie złapał pcheł.
A jakie krople?
Od roku zmagam się z pchłami po pojawieniu się w mieszkaniu małego kociaka, który zaraził nieskazitelnie czystego pięcioletniego kota. Koty traktowałam i „barsikiem”, i „barsem”, i „super-barierą”, i „insektostopem”, i „advantage”, i „cztery z ogonkiem” — biedne koty. Na tydzień-dwa oczyszczają się, potem znowu. Mieszkanie traktowałam „neostomazanem”, „neo-dichlorfosem”, sypałam bylicę. Na pół roku usunęłam dywaniki — wydawało się, że nic. Zimą wniosłam je z powrotem — to samo. Znowu wszystko i wszystkich potraktowałam, efekt — zero. Może ktoś poradzi coś radykalnego? Przy czym przez całe życie pomagał „barsik” kociakowi za pierwszym razem.
Lepiej wezwać Sanepid, oni potraktują całe pomieszczenie swoją specjalną trucizną. My w ten sposób je wytępiliśmy.
Potraktuj mieszkanie Butoksem. Jest w aptece weterynaryjnej.
Mieszkanie i ubrania można potraktować parą (żelazkiem lub parownicą), ubrania włożyć do zamrażarki na noc.
Dziękuję za artykuł!
Po pojawieniu się pcheł u małych kociąt z kaliciwirusem od 7 lat używam sprayu Frontline, ale w dawce 3-4 razy mniejszej niż wskazano. Mieszkania nie traktuję, może odrobinę w kątach tym samym. Zasada działania — wchłanianie we włos, a nie do krwi, więc mniej szkodzi. Zawsze pomaga. Ale taka dawka pomaga, jeśli pcheł jest niewiele. Przy dużej ilości nie próbowałam, ale prawdopodobnie też pomaga. Przeczytałam o tym — że jedna dziewczyna po prostu psika trzy razy zamiast 30 karmiącej kotce, a kociąt nie traktuje. A u mnie teraz kotki chorują — nerki, nie mogą się truć, więc dzisiaj każdego psiknęłam 5 razy.
Kiedy moja mama była mała, jej rodzice właśnie wybudowali dom, tam też pojawiły się pchły (nie wiem jakie: czarne czy rude). Mama opowiedziała, że po prostu myli podłogę z chloraminą i po pół roku nikogo nie było. Dziadek przez całe życie polował i psów było dużo, i w lesie dużo przebywali, ale pcheł w domu i tak nie ma i nie było. Minęło ponad 40 lat, pchły są tylko na kotach, ale w chacie nie ma.
Przeprowadziłam się i niedawno znalazłam jedną pchłę na swoim psie, zakropiłam krople. Zaczęłam się martwić, że jeszcze powstaną pchły podłogowe (pierwsze piętro), więc mama poradziła chloraminę. Teraz podłogę myję tylko z nią, od czasu do czasu mąż kąpie psa mydłem dziegciowym i kupiliśmy obrożę.
Pchły zdychają od proszku do prania, jeśli myć nim podłogę okresowo, nawet w słabym stężeniu. Natomiast szamponów do dywanów i płynnych środków do podłóg z jakiegoś powodu się nie boją.
Jaki środek należy nakładać na skórę człowieka, aby odstraszać od siebie kocie pchły?
Czym i jak pozbyć się pcheł? Krople, spray i obroża nie pomagają!
Czego już nie próbowałam, nic ich nie bierze. Lekarz weterynarii mówi, że zna parę takich kotów, na które nic nie działa. Proszę powiedzieć, czy to możliwe??? Mam szkockiego zwisłouchego (Scottish Fold). Bardzo dziękuję za rady. Czekam z niecierpliwością.
Właśnie, ten sam obraz, a przy tym nigdy nie było, a tu nagle napadły — i koniec! Nic nie pomaga. Też Szkotka. Jeśli sobie poradziliście, proszę podpowiedzieć, jak i czym?
Mamy plagę pcheł na ulicy. Ani mrówki (których też jest mnóstwo), nic nie pomaga, nawet gdy temperatura przekracza +45, i tak żyją. Myję kotkę mydłem dziegciowym. Przy tym pchły giną tylko wtedy, gdy kąpię ją w misce: trę mydło na tarce, dobrze rozpuszczam w misce, dodaję trochę szamponu przeciw pchłom i wkładam do niego kotkę, by posiedziała w wodzie około 10 minut (tak, aby tylko głowa wystawała z wody). Te, które wypełzają na pyszczek – usuwam rękami. Należy je miażdżyć tylko między paznokciami, aby trzasnęło (inaczej przeżywają). Żadnych dywanów! Podłogi myć codziennie i wszystkie powierzchnie również myć codziennie (aby pozbyć się jaj pcheł). Przy tym wszystko myć z dodatkiem szamponu przeciw pchłom zawierającego Permetrynę. Życzę powodzenia w walce z tymi pasożytami!
Pchła boi się silnej piany. Myję zwykłym mydłem gospodarczym, namydlam kota i utrzymuję silną pianę przez 5-6 minut, potem spłukuję. Pchły giną. Proszę zwrócić uwagę na posłanie – będą na nie spadać martwe pchły. Używam tej metody od kilku lat. Kot ma bardzo piękną i miękką sierść, jak po szamponie. Tę metodę polecił mi lekarz weterynarii z dużym stażem pracy.
Czego najbardziej boją się pchły? Dziwne pytanie… Leworęcznego, oczywiście. To wiadomo z klasyki. Podkuł – i już nie będzie mogła skakać. A poważnie – rozpyl dichlorfos w miejscach, gdzie koty i psy spędzają najwięcej czasu. I po kłopocie. I nie ma już pcheł. No, przynajmniej dopóki nie pojawią się nowe…
Ała! Mam domową kotkę, w ogóle nie wychodzi na zewnątrz. Ma już trzeci rok. Napadły pchły. I nie tylko napadły, ale wręcz zaatakowały. Po prostu się roją! Zwierzę się męczy (( Przez tydzień próbuję je wytępić. Krople 2 rodzajów, obroża, szampon 2 rodzajów, doszło już do dichlorfosu i strzyżenia. Mija doba – i znów atakują. Mieszkanie też wytrułyśmy! SKĄD one się wzięły? Jak walczyć?
W domu był karbofos, opryskałam nim mieszkanie, wszystko zgodnie z instrukcją. Wszystko przez psa, który złapał pchły gdzieś. Pinczer miniaturowy, zobaczyłam, jak pchła biegnie po pysku i… Do szamponu dla psa dodałam karbofosu, pół łyżeczki, namydliłam psa całego, przytrzymałam 10 minut. Spłukałam ciepłą wodą. Koniec. Jakby pcheł nie było. Obrożę dla psa namoczyłam w karbofosie, wysuszyłam i założyłam psu. Na razie, odpukać, wszystko w porządku. Pcheł nie ma. Czesałam psa po myciu, nikt nie wypadł – wyzdychały podczas mycia.
Każdego dnia należy używać innego środka. Zacznij od dowolnego, który możesz kupić w sklepie, albo znajdziesz w domu lub zbierzesz w polu. Najważniejsze, żeby zrozumieć, że to wojna, i po jednorazowym opryskaniu pomieszczenia, nawet bardzo dokładnym, bądź gotowy następnego dnia przeprowadzić oprysk ponownie, ale najlepiej kolejnym środkiem. Ja, przemieszczając się między sklepami, koniecznie kupuję nowy środek przeciw pchłom. Dziś był Dichlorfos. Rano opryskałam całe mieszkanie, wróciłam wieczorem z pracy — już 3 godziny nikt nie ugryzł. W zeszłym tygodniu była kredka «Maszenka», wcześniej woda octowa (myłam podłogi), krople z weterynaryjnego sklepu, olejek goździkowy. Chcę kupić «Biorin» i «Raptor», ale na razie nie trafiły mi się. Jeśli będę jak wcześniej po tygodniu opryskiwać mieszkanie, to i tak ugryzą. Straszna alergia, od razu biorę «Cetryn». Zgodziłabym się już mieć mrówki. W tym roku pchły są bardzo długo, już 4. miesiąc.
W domu pojawiły się pchły, nie mam siły. Czym tylko nie trułam, dzwoniłam do stacji sanitarno-epidemiologicznej, powiedzieli, że nie ma czym truć. Generalnie odmówili! Co robić?
Kupiłam yorka, znalazłam na nim pchły. W domu szkocka kotka i dwoje małych dzieci (( Obroże, krople i szampony nie pomagają! Zaczęły gryźć dzieci i do kota się dobrały. Co robić? Jak je usunąć?
Mam taki problem. Kupiliśmy dom w Bułgarii. Okazało się, że w «dodatku» do domu dostaliśmy też mnóstwo pcheł. Mimo prawie skończonego remontu, pchły nie zniknęły. Gryzą tylko mnie, i to tak, że nie widzę świata bożego. Do Bułgarii już boję się jechać z tego powodu. Proszę powiedzieć, jeśli założę na nogi (jak bransoletki) psie obroże przeciw pchłom, czy to pomoże? Czy to nie szkodliwe dla człowieka?
Pchły trzeba natychmiast wytruć. Jeśli sami nie wiecie jak, to lepiej wezwać specjalistów. Nie dadzą wam spokoju i same znikąd nie znikną. Mam znajomych, którzy uciekli z domu z powodu pcheł. Dobrze, że dom był wynajęty. Krótko mówiąc, pchły — to straszna rzecz, a najgorsze, że są nosicielami wszelkiego zakażenia. Sam u siebie niedawno trułem jakimiś truciznami, którymi myje się krowy i owce (poczęstowano). Pchły zniknęły dosłownie na tydzień, a teraz znowu hordy, takie czarne. Skąd się wzięły, cholera wie, wcześniej nie było…
Pojawiły się pchły. To znaczy kupiliśmy dom, a tam pełno pcheł. Gryzą wnuczkę, cała chodzi w zielonce. Czy nie ma maści odstraszających pchły od dziecka? A tak walczymy różnymi opryskiwaczami — i w domu, i na zewnątrz, ale bez skutku. Przeprowadziłam się, rok temu na Kubań. U nas w Omsku tego bydła nie było. Pomóżcie!
Ta sama historia. Od dwóch lat chodzę w zielonce. I maści kupowałam. I piję loratadynę i zodak. Ale nie ma ratunku. Sól pół paczki i na pół wiadra — wszystko wymieszać i na mokro umyć wszystkie listwy przypodłogowe, przetrzeć meble. I tak robić przez tydzień. Te bestie boją się soli.
Wytrułam pchły u kotów, ale one postanowiły, że zostaną w domu. Krótko mówiąc, dzisiaj odkryłam to nieszczęście. Koty tymczasowo przeprowadziły się na zewnątrz. Rano zajmę się tępieniem tych stworzeń. Nie da się spać. Wygląda na to, że pchły po prostu przeniosły się z kotów do domu. Gdyby zostały na kotach, po co w ogóle zaczęłam to trucie ((