
Preparat Cifoks znany jest profesjonalnym dezynsektorom jako skuteczny środek owadobójczy, dobrze działający przeciwko pluskwom i innym owadom pasożytniczym. Cifoks pozwala szybko i na długo pozbyć się owadów, ma jednak pewne wady, które w niektórych przypadkach ograniczają jego stosowanie w warunkach domowych. Mimo to ludzie go używają i ogólnie opinie o preparacie są dość pozytywne.
Zatem zanim zdecydujemy, czy warto stosować Cifoks przeciwko pluskwom w mieszkaniu, poznajmy bliżej ten środek.
Skład, forma wydania i zasada działania środka
Środek Cifoks, stosowany również przeciwko pluskwom, to stężony (25%) roztwór substancji owadobójczej – cypermetryny, do którego dodatkowo w składzie znajduje się rozpuszczalnik, substancje zapachowe i emulgatory. Taki roztwór często nazywany jest także koncentratem emulsji.
Cifoks produkowany jest w postaci przezroczystej cieczy, która ma lekko żółtawy odcień i specyficzny ostry zapach. Preparat pakowany jest w polimerowe butelki o pojemności 50 ml, 500 ml i 1 l.

To ciekawe
Cypermetryna to insektycyd z grupy pyretroidów, otrzymywany m.in. z alkaloidów rumianku perskiego. Skutecznie blokuje impulsy nerwowe pluskiew, które giną w krótkim czasie. Obecnie substancja ta uznawana jest za jeden z najskuteczniejszych insektycydów.
Jak przygotowywać i stosować Cifoks na pluskwy
Otrzymany po rozcieńczeniu koncentratu gotowy do użycia wodny roztwór preparatu Cyfox ma mleczny odcień i jest silnie podatny na działanie tlenu, w związku z czym nie można go długo przechowywać, aby uniknąć spadku aktywności. Dlatego zaleca się rozcieńczać środek bezpośrednio przed użyciem, a roztwór przechowywać nie dłużej niż 8 godzin.
Opinia
„Pół roku temu pojawiły się u nas pluskwy. Kilka razy próbowaliśmy je wytruć za pomocą Combat i Dichlorfosu, ale nie było żadnego efektu. Dobrze, że żona ma znajomą, która pracuje w stacji sanitarno-epidemiologicznej. Doradziła kupić na pluskwy Cyfox. Rozcieńcza się go bardzo dużą ilością wody, ale od tego nie przestaje śmierdzieć. Pluskwy padają po nim momentalnie. Po trzech godzinach oprysku wypełzły ze wszystkich szpar i wyginęły na środku mieszkania. Co prawda, mieszkanie trzeba było wietrzyć jeszcze przez trzy dni, ale było warto”.
Jarosław, Kirow
Do przygotowania roztworu należy wziąć odpowiedni pojemnik i, ciągle mieszając, zmieszać odpowiednią ilość wody wodociągowej z koncentratem Cyfox z butelki.

Do zwalczania pluskiew zaleca się stosowanie następujących proporcji:
- jeśli pomieszczenie jest silnie zainfekowane pluskwami domowymi, odpowiedni będzie roztwór 0,05%: na 1 litr wody dodaje się 2 ml Cyfoxu, na 5 litrów wody – 10 ml, na 10 litrów wody – 20 ml koncentratu.
- Jeśli pluskiew jest niewiele, należy zastosować roztwór 0,01%: na 1 litr wody – 0,4 ml Cyfoxu, na 5 litrów wody – 2 ml, na 10 litrów wody – 4 ml.
Składniki są dokładnie mieszane przez 5 minut, a następnie przelewane do wcześniej przygotowanego opryskiwacza domowego – za jego pomocą wygodnie będzie rozpylać preparat na różne powierzchnie.

Jeśli pluskwy pojawiły się w domu niedawno i nie jest ich jeszcze zbyt wiele, należy w pierwszej kolejności opryskać miejsca potencjalnego rozprzestrzeniania się pasożytów, które zwykle znajdują się w pobliżu miejsc do spania:
- rama sofy lub łóżka
- spodnią stronę dywanów znajdujących się obok łóżka i sofy
- tylne ściany mebli przyłóżkowych
- stykające się ze ścianą łączenia tapet oraz listwy przypodłogowe w pobliżu miejsca do spania.
I jeszcze: można zwalczać pluskwy na różne sposoby. Można przez pół roku używać środków-atrap, a można od razu zwalczać krwiopijców sprawdzonymi środkami i metodami...

W przypadkach, gdy w domu jest dużo pluskiew, warto zwrócić uwagę na wszystkie zakamarki, które mogą służyć im za potencjalne siedlisko:
- tylne ściany wszystkich mebli w mieszkaniu
- wszystkie listwy przypodłogowe
- dolna powierzchnia parapetów
- tylna powierzchnia obrazów
- miękka część krzeseł od spodu
- urządzenia elektryczne (należy je wcześniej bezwzględnie odłączyć od prądu)
- wnętrza gniazdek elektrycznych (ostrożnie)
- otwory wentylacyjne.
Jeśli obrabiana powierzchnia dobrze wchłania ciecz (drewno, sklejka, tkanina), zużycie roztworu można zwiększyć do 100 ml na metr kwadratowy.
Podczas wytępiania pluskiew opryskiwanie przeprowadza się wyłącznie przy otwartych oknach, ponieważ preparat Cyfox jest dość toksyczny. Natychmiast po zakończeniu pracy pomieszczenie należy wywietrzyć przez co najmniej pół godziny.

Czyszczenie na mokro można przeprowadzić po 12 godzinach – również przy otwartych oknach. Roztwór wodny na powierzchni zachowuje swoje właściwości od 1,5 (roztwór 0,01%) do 3 (roztwór 0,05%) miesięcy, co jest jednym z powodów jego wysokiej skuteczności przeciwko pluskwom i innym owadom domowym.
Zalety i wady preparatu
Jedną z zalet środka Cyfox jest zdolność do dość długiego utrzymywania swojej skuteczności na potraktowanych powierzchniach – pozwala to niszczyć nawet te pluskwy, które w momencie oprysku nie wyszły jeszcze z jaj (w miarę ich wychodzenia również zostaną zniszczone). Ponadto preparat jest skuteczny przeciwko karaluchom i pchłom w mieszkaniu.

Kolejną zaletą preparatu jest przystępna cena. Butelka koncentratu o pojemności 500 ml kosztuje około 14,80 zł. Przy rozcieńczeniu zgodnie z instrukcją jedna butelka Cyfoxa w warunkach oprysku terenów rolniczych wystarcza na 1 ha, a tą samą butelką można skutecznie opryskać od pluskiew kilka dużych, gęsto zastawionych meblami mieszkań.

Niemniej jednak, środek ten ma również pewne wady, o których należy wiedzieć z wyprzedzeniem:
- Ze względu na dość wysoką toksyczność, Cyfox jest uznawany za profesjonalny preparat przeciwko pluskwom, sprzedawany wyłącznie pracownikom służb dezynsekcyjnych posiadającym odpowiednie zaświadczenie. W ostatnim czasie pojawiła się możliwość zakupu tego preparatu do użytku domowego, jednak znalezienie go w wolnej sprzedaży jest dość trudne.
- Podczas stosowania Cyfoxu w pomieszczeniach należy ściśle przestrzegać zasad bezpieczeństwa opisanych w instrukcji, w przeciwnym razie niszczenie pluskiew może zakończyć się zatruciem samych mieszkańców.
- U niektórych owadów (w tym pluskiew domowych) może rozwinąć się oporność na insektycydy z grupy pyretroidów. Jeśli tak się stanie, cała populacja pasożytów reaguje znacznie słabiej na taką dezynsekcję, aż do całkowitej nieskuteczności. Dlatego jeśli w domu przeprowadzano już wcześniej zabieg z użyciem Cyfoxu i nie przyniósł on rezultatu, istnieje prawdopodobieństwo, że skuteczność ponownego zabiegu będzie niska.
Dla porównania: podobny do Cyfoxu preparat Karaluch zachowuje działanie resztkowe zaledwie przez trzy dni, a proszek Czysty Dom – około miesiąca. Tymczasem Karaluch i Czysty Dom są częściej używane w gospodarstwach domowych, ponieważ są mniej toksyczne dla ludzi i zwierząt.


Opinia
„Kiedy jako studentka wynajmowałam mieszkanie, miałam w domu prawdziwe siedlisko pluskiew. Widziałam te krwiopijce pierwszy raz w życiu, więc nie ryzykowałam walki z nimi na własną rękę, wezwałam dezynsektora z prywatnej firmy. Przeprowadził on zabieg preparatem «Cyfox», który długo się ulatnia i strasznie śmierdzi. W ogóle mogłam wrócić do domu dopiero wieczorem, bo oddychanie było niemożliwe nawet przy otwartych oknach. Pluskwy, trzeba przyznać, zniknęły co do jednej – żadne powtórne zabiegi nie były już potrzebne. Teraz wszystkim polecam tę metodę.”
Alina, Moskwa
Środki bezpieczeństwa i zasady postępowania w przypadku możliwych zatruć
Podczas niszczenia pluskiew w mieszkaniu tak silnym insektycydem jak Cyfox należy upewnić się, że wszystkie normy bezpieczeństwa są ściśle przestrzegane. Do pracy nie mogą być dopuszczone osoby nieletnie, kobiety w ciąży i karmiące piersią oraz osoby wrażliwe na trucizny (alergicy). Do zabiegu wymagana jest odzież ochronna:
- specjalny kombinezon lub niepotrzebna odzież, którą można będzie wyrzucić
- gumowe kalosze lub dowolne niepotrzebne obuwie
- okulary ochronne, które nie przepuszczą szkodliwych oparów
- respirator, w ostateczności – opatrunek z gazy.


Po zakończeniu pracy należy koniecznie wziąć prysznic i dokładnie umyć mydłem wszystkie odkryte części ciała, na które mogła dostać się emulsja.
Przed opryskaniem pomieszczenia przeciw pluskwom należy usunąć z niego wszystkie osoby i zwierzęta domowe, akwaria wynieść lub szczelnie zamknąć. Najlepiej na ten czas usunąć wszelkie produkty spożywcze i naczynia.
Po 12 godzinach można przeprowadzić mycie na mokro, podczas którego podłogi i powierzchnie kontaktowe myje się roztworem wody z mydłem i sodą, neutralizującym działanie trucizny. W trudno dostępnych miejscach nie należy myć takim roztworem, wystarczy czysta woda.
Jeśli Cyfox dostanie się jednak do organizmu, mogą wystąpić następujące objawy zatrucia:
- nudności
- nieprzyjemny posmak w ustach
- nadmierne ślinienie się
- drżenie kończyn
- wymioty
- ból głowy i/lub brzucha.
W ramach pierwszej pomocy przed medycznej należy wyprowadzić poszkodowanego na świeże powietrze, przygotować mu 2% roztwór sody do płukania ust i nosa. Należy podać mu do wypicia węgiel aktywowany w dawce 1 tabletka na 10 kg masy ciała popijany szklanką wody lub inny adsorbent.

Oczy należy zakraplać albucidem. Jeśli roztwór dostał się na skórę, nie należy go wcierać, wystarczy delikatnie usunąć szmatką. Zanieczyszczone miejsce należy koniecznie przemyć wodą z mydłem lub sodą.
Opinia
„Naczytałem się w Internecie o środku Cyfox na pluskwy, że jest najskuteczniejszy. Wcześniej próbowałem kilku proszków, nic nie działało na te pasożyty. U nas na Ukrainie znalezienie Cyfoxu jest po prostu niemożliwe, więc musiałem prosić znajomych z Rosji o przesłanie. Jest z nim sporo zachodu (trzeba przygotować roztwór), ale efekt jest tego wart. Zastosowałem w mieszkaniu raz i pluskwy już mi więcej nie dokuczały! Chociaż sam trochę się otrułem, przez kilka dni bardzo kręciło mi się w głowie”.
Paweł, Żytomierz
Preparat Cyfox, którego opinie są na ogół pozytywne i dość liczne, można z powodzeniem stosować również do zwalczania innych owadów: karaluchów, mrówek, os, pcheł, kleszczy oraz szkodników ogrodowych.

Ten silny insektycyd pomoże na długo pozbyć się wszystkich pasożytów, również tych w ogrodzie. W przypadku stosowania w mieszkaniu głównym problemem jest zazwyczaj nieprzyjemny i trwały zapach środka.
Jeżeli ma Pan/Pani własne doświadczenia związane ze stosowaniem środka Cyfoks do walki z pluskwami domowymi, proszę koniecznie zostawić swoją opinię w polu komentarza na dole tej strony.
Jak samodzielnie pozbyć się pluskiew w domu

Nic nie szkodzi, ja też trochę zatrułam się Cyfoksem. Za pierwszym razem potraktowałam – wypełzały niezbyt ruchliwe. Teraz już 5. Po nim wypełzły 4 sztuki, a 2 znaleźliśmy w letargu. Teraz już drugi dzień cisza. Odpukać, żeby nie zapeszyć. Nie wiem, co będzie dalej. Nie śpię po nocach od 2 miesięcy, siedzę przy świetle, pilnuję pluskiew.
To pomoże, ale na krótko, na 3-4 dni, a potem znowu. Mam taką samą sytuację. Lepiej wezwać stację sanitarno-epidemiologiczną. Próbowałam już wszystkiego.
Przyjechała stacja sanitarno-epidemiologiczna, za małą powierzchnię wzięli 160 zł, potraktowali Cyfoksem i jedną butelkę zostawili w prezencie, mówiąc, że jeśli będą jeszcze – sami popryskajcie, choć dawali gwarancję. Po co ich wzywaliśmy, sami i tak pryskaliśmy, chociaż po nim pluskiew nie było. Więc po co ich wzywać, prościej było samemu kupić.
Ja też spałam przy włączonym świetle, jak głupia… Zbierałam je, chodziłam, wkładałam do słoiczka, okropność jednym słowem. I jeszcze byłam w ciąży!
To świetna rzecz – CYFOKS polecam wszystkim! Pozbyłem się pluskiew w 1 dzień! Wielkie dzięki…
Mnie nie pomógł! Tylko nadzieja w profesjonalnej dezynsekcji. W ogóle nie mogę zrozumieć, skąd się wzięły.
Ciekawe, na ile wiarygodne są informacje w artykule. Planujemy jechać do rodziców na tydzień i w tym czasie chcieliśmy wytruć mieszkanie z pluskiew. Zastanawiamy się, kiedy jechać i jaki środek wybrać, aby zapach całkowicie wywietrzał w ciągu tygodnia.
Cholera, to już nie jest śmieszne! ( A w Ukrainie gdzie jest Sifoks?
Postępuje Pan/Pani wyjątkowo nieefektywnie, rozcieńczając 1-2 ml na litr wody. Próbowałem tego, to kompletna bzdura. Ale kiedy rozcieńczyłem 500 ml butelkę w 1,5 litra ciepłej wody i wylałem to w szczeliny, wnętrze kanapy, framugi – to pomogło. Do tego wziąłem dwa różne dichlorfosy i kredę. Dichlorfosami również należy spryskać wszystkie potencjalne miejsca gromadzenia się tych stworzeń, a kredę pokruszyłem i rozsypałem po szczelinach w kanapie. Wszystkie te czynności trzeba wykonać razem, podczas jednego podejścia. Trzeba też uprać CAŁĄ odzież, pościel, koce itd. Czekamy dobę, sprawdzamy efekt. Jeśli nie pomaga, wyrzucaj meble, drzyj tapety, zrywaj listwy i framugi, opróżnij pokój i przeprowadź ponownie dokładnie taki sam zabieg, ale dodatkowo zaklej okna folią, przynieś jak najwięcej grzejników, napuść gorąca. Po szczelinach można przejść suszarką. Pluskwy giną od gorąca, a do tego cząsteczki Cyfoxu i Dichlorfosu rozszerzą się i dadzą najlepszy efekt. Działajcie, moi drodzy. Nikomu nie życzę mieszkania z tymi pasożytami.
Drugi rok ani trutka, ani remont nie pomagają — żadnego skutku. Na początku pluskiew nie ma, potem znów skądś się biorą, koszmar. Myślę, że specjalnie je rozmnożyli wszędzie, żeby ludzie kupowali chemię. A ceny gryzą!
Rozcieńczałam 50 ml Cyfoxu na 1 litr wody, opryskałam wszystko, sama omal się nie otrułam. Dwa dni nie mieszkałam w domu! I proszę — po czterech dniach dziecko znowa pogryzione, rozsunęłam kanapę — a on, pełznie, nieśmiertelny pasożyt! Można oszaleć (( Sama sobie nie radzę, do tego omal się nie otrułam. Jednak trzeba wezwać Sanepid, chyba najoptymalniejsza opcja.
Sanepid — to nie najoptymalniejsza opcja. Po Sanepidzie za tydzień pluskwy pojawiły się znowu. A po Cyfoxie, kiedy sami opryskaliśmy, pluskiew więcej nie widzieliśmy.
Próbowałam Cyfox: opryskałam wszystkie podejrzane miejsca, w nocy wyszły 2 pluskwy. Opryskałam ponownie. Boję się spać, ale dziś zobaczę, jeśli nie pomoże — wezwę specjalistę.
Pytanie do Walentyny (jej komentarz z 30.01.15). Walentyno, napisz, proszę, jak u Pani sprawy? Chcę opryskać mieszkanie Cyfoxem i zastanawiam się, czy warto tracić siły. Dziękuję!
Ludzie, najlepsza opcja — to cyppertryna lub tetracyna, ale można łatwo trafić na podróbkę, więc myślcie.
Spotkałam się z tym wiele razy w różnych wynajmowanych mieszkaniach. Próbowałam wszystkiego: od nowoczesnych trucizn po babcine rady. Cyfox zawsze pomagał, ale kupuję go w Sanepidzie.
Zrobiliśmy wszystko zgodnie z instrukcją, opryskaliśmy pomieszczenie, po 3 godzinach wywietrzyliśmy i po 2 dniach wszystko umyliśmy. W pomieszczeniu nikogo nie było. Przyszli ludzie i gdzieś w środku dnia: u kogoś rozbolała głowa, ktoś cały wysypany. Co może być, ktoś podpowie? Opryskiwaliśmy preparatem Cyfox.
Reakcja na tę chemię, dokładnie mówię!
Już tydzień opryskuję całe mieszkanie Cyfoxem i prawie żadnego efektu. Robię 25 ml Cyfoxu na 700 ml wody, po oprysku w mieszkaniu stoi mgła… Smród niewyobrażalny! A skutek mały. Pieniądze w błoto…
Bezużyteczne, trzeba czegoś innego!
W starym mieszkaniu zastosowałam karbofos. Za pierwszym razem pomógł. Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania: ani karbofos, ani nic nie działa na te pasożyty. Chcę wypróbować Cyfoks. Ciekawe, czy pomoże.
Kupiłem Cyfoks do zniszczenia tych stworzeń, spryskałem całe mieszkanie. Cała kanapa była nasiąknięta środkiem, wszystkie szczeliny zostały potraktowane. Wyjechaliśmy z rodziną do rodziców. Po 5 dniach przyjechałem zobaczyć rezultat i znalazłem wiele martwych pluskiew, a niestety były wśród nich i żywe. Ale pożądanego efektu trzeba osiągać długo, ponieważ pluskwy umierają, a złożone przez nie larwy będą się rozmnażać od nowa. Postanowiłem drugi raz potraktować całe mieszkanie: tak jak za pierwszym razem, wszystko, co się dało, oblałem środkiem, znowu przewróciłem wszystkie meble i wyjechałem do rodziców. I oto nadszedł czas, aby ponownie sprawdzić wynik, ale niestety te stworzenia wciąż są, ale bardzo mało. Kupiłem jeszcze Cyfoks, 50 ml, ale teraz będę rozcieńczać tak, aby roztwór był jeszcze bardziej zabójczy. I dostałem radę: przed zabiegiem zrobić z cienkiej tkaniny barierę na kratkach wentylacyjnych, aby pluskwy nie wędrowały z mieszkania do innych mieszkań. Później napiszę wynik.
Bezużyteczny jest ten Cyfoks. Im częściej się nim truje, tym bardziej się przyzwyczajają. Trzeba zmienić!
Witam, to znowu ja. Jak obiecałem napisać wynik po zastosowaniu preparatu Cyfoks 50, i oto, powtórne zabieg wykonałem, przygotowując roztwór przy rozcieńczeniu preparatu Cyfoks 50 na 3 litry, chociaż jest napisane, że można rozcieńczyć na 20 litrów. Potraktowałem meble tapicerowane i całe mieszkanie. Zbędne rzeczy wyrzuciliśmy, a pościel i swoje rzeczy upraliśmy w temperaturze 90°. Przekonałem się, że preparat zabija natychmiast, ale skuteczność działania typu do 3 miesięcy to OSZUSTWO, i jak pisałem wcześniej, jaja złożone przez te stworzenia nie są niszczone przez preparat. Okazuje się, że gdy wykluwają się te stworzenia, mimo że miejsce jest potraktowane, czują się całkiem komfortowo i czekają na ciebie. Wniosek taki: należy w ciągu miesiąca co tydzień traktować mieszkanie, szczególnie meble, na których śpisz. Wszystko przeprać lub włożyć do wanny, zagotować parę wiader wody i zalać, potem przeprać, a suche rzeczy włożyć do dużych worków na śmieci o pojemności 50 l, aby je odizolować. Jeśli jest mop parowy, to potraktować szwy mebli i listwy przypodłogowe. Myślę, że zostało mi jeszcze raz to wszystko powtórzyć i będziemy w domu! Czekajcie na zakończenie ))
Proszę spróbować Averfos, gwarantują zniszczenie jaj i ochronę od miesiąca do dwóch. Po zabiegu minęły trzy tygodnie, martwe się trafiają, żywych nie widziałem, zabieg wykonał dezynsektor.
Bardzo pomógł mi preparat «Cyfoks». Pozbyłam się pluskiew w 2 razy. W pokoju, gdzie pluskiew było najwięcej, nakleiłam nową tapetę. Do kleju też dodałam «Cyfoks». Mieszkam w bloku. Myślałam, że od sąsiadów przybiegną znowu. Minęło już 5 lat, nie ma ani jednej pluskwy. Doskonały preparat. Wszystkim polecam.
Nienawidzę tego (( Wynajmujemy mieszkanie w nowym budownictwie rodzinnie, budują nowe domy, a stare rudery wyburzają. W ruderach mieszkali tylko alkoholicy i narkomani. To im rozdali nowe mieszkania, a ci ludzie przynieśli meble z ruder razem z pluskwami. Dwa miesiące żyliśmy normalnie, ale potem zaczęły się jakieś ugryzienia. Ponieważ było lato, myślałam, że to komary, dopóki przy łóżku na firance nie zobaczyłam robaczka. Mąż powiedział, że to pluskwa… Mam panikę (( I tak co drugi dzień nas gryzły. U dziecka w pokoju dziecięcym było spokojnie. Spryskaliśmy NEO Dichlorfosem i przez dwa tygodnie cisza. Ale kiedyś leżałam z córką w jej pokoju i nagle rozbolała mnie powieka. Prosto po oku przeszło to stworzenie. Mam reakcję na te ugryzienia… Puchnie jak po ugryzieniu osy. Na poduszce złapałam robala. Dichlorfos pomaga na równo dwa tygodnie. Wczoraj zobaczyłam na ścianie w pokoju dziecięcym «pustej» pluskwy, czatowała na moją córkę. Dzisiaj kupiłam Cyfoks, mam nadzieję, że pomoże. O rezultacie napiszę.
Wezwaliśmy Sanepid, specjalista opryskał całe mieszkanie Cyfoksem. Cztery dni żyliśmy spokojnie, piątego dnia znów obudziliśmy się pogryzieni (( Będzie trzeba ponownie wezwać.
Dwa tygodnie temu zauważyłam ugryzienia na plecach w linii. Weszłam do internetu poczytać, okazało się – pluskwy! To okropne, wcześniej nawet o nich nie słyszałam. Przez tydzień nie spałam, włączałam światło o 4 nad ranem, ścieliłam białe prześcieradło — nic! Jeszcze tydzień zbierałam informacje, myślałam, że wariuję (bardzo boję się różnych muszek, karaluchów itp.) Pożyczyłam od koleżanki mop parowy i zaczęłam od swojej kanapy. Zaczęłam parować podłokietniki, a stamtąd wyskoczyła jedna pluskwa, a za nią jeszcze dwie. Krótko mówiąc, kanapę wynieśliśmy tego samego dnia, wszystkie rzeczy prałam przez trzy dni w gorącej wodzie i składałam do dużych worków. Poduszki wyrzuciłam, kołdry do pralni chemicznej. Z mebli wszystko wyjęłam i też zapakowałam, a wszystkie worki spryskałam olejkiem lawendowym (to odstraszacz na pluskwy). Cyfoksu nie znaleźliśmy, znaleźliśmy analog, cyperwit, rozcieńczyliśmy i zalaliśmy wszystkie listwy przypodłogowe i gzymsy, szczeliny i ścianki mebli. Zamknęliśmy na dobę okna i wyszliśmy.
Po dobie przewietrzyłam, rzeczy rozłożyłam, umyłam podłogi i klamki (znalazłam tylko 5 martwych pluskiew). Po trzech dniach znów zalałam listwy, kupiłam nową kanapę i poduszki (choć stara kanapa miała 3 lata). Gryzły tylko mnie, męża i dziecka nie ruszały. Za miesiąc trzeba zrobić jeszcze jedną profilaktykę. O Cyfoksie usłyszałam od znajomych z Rosji, u nas na Ukrainie są tylko analogi. Ogólnie od tygodnia śpię dobrze, nie ma zapachu, jestem zadowolona z preparatu, a poza tym wymieniłam meble. Wszystkim powodzenia! Najważniejsze — rozcieńczajcie dwa razy więcej niż podano w instrukcji i wlewajcie bezpośrednio w szczeliny, no i wszystko do prania w gorącej wodzie.
My też wymieniliśmy meble i zrobiliśmy remont — jakimi tylko preparatami nie trułyśmy, wszystko lipa! Bardzo trudno je wyplenić – moim zdaniem trzeba w kraju ogłosić alarm powszechny i truć je na terenie całego kraju. Tyle przypadków, jakby celowo rozmnożyli je w Moskwie – i poszło na wszystkie regiony! I nie biorą je preparaty.
U syna w Moskwie pojawiły się pluskwy, to straszne. Czym myśmy już nie truły, dwa razy wzywałam fachowca, tylko bierze pieniądze, a efektu żadnego. Teraz syn zadzwonił, znowu wylazły. Mamy już dość wyrzucania i kupowania nowej pościeli, poduszek i koców oraz ciągłego prania. To trwa już siedem miesięcy, po prostu nie wiemy, co robić i kto nam pomoże.
Ja też nie wiem, co robić. Cyfox w niczym nie pomógł, zalałam całe mieszkanie. Teraz siedzę, światło się pali, a im to nie przeszkadza – włażą nie wiadomo skąd. Gryzą dziecko. Jak tylko jedną przygniecię, po pięciu minutach znów jest. Co robić?
No, rzeczywiście... Kiedy zobaczyłam pluskwy, o mało serce mi nie stanęło. Ledwo doszłam do sklepu, a później po prostu płakałam z przerażenia. W sklepie polecili mi kupić Cyfox. Opryskałam Cyfoxem w stężeniu 4 ml na 1 litr wody, wczoraj. Sprzedawczyni zaleciła powtórzenie za dwa tygodnie. Spryskałam wszystko: ściany, książki, szafy, zasłony, koce itd. Będę musiała truć co kwartał, bo mam wielu sąsiadów i nie wszyscy są tym przejęci. Niektórzy nic nie robią! Mam nadzieję na najlepsze!
Znowu Galina. Walka trwa już prawie trzy miesiące. Na początku po Cyfoxie było świetnie, rozłożyłam jeszcze wrotycz pod materacami i nasypałam w szpary. Sąsiedzi z góry zaczęli remont generalny i... „OBRAZ REPINA...” Wygląda na to, że tam były prawdziwe hordy. Czy kiedykolwiek pozbędę się tych łobuzów, czy nie – to kwestia czasu?!
Niedawno wprowadzili się nowi sąsiedzi, wszystko byłoby w porządku, ale przywieźli ze sobą pluskwy. Robiłam profilaktykę, ale bez skutku. Po miesiącu one zamieszkały i u mnie... Najpierw walczyłam Dichlorfosem, było ich mniej, ale nadal były. Znalazłam u nas specjalistyczny sklep, gdzie bardzo zachwalali Cyfox. Wzięłam go. Opryskiwałam każdą sobotę przez miesiąc, ale one, te pasożyty, dalej są. Od czasu do czasu widzę 2–3 sztuki. Teraz spróbuję Karakurą – w tym samym sklepie odradzali mi, znów wciskając swój Cyfox, który pomógł mi tylko bezskutecznie spędzić weekendy. Za tydzień opiszę, jak działa Karakura.
Karakura to takie samo gówno jak Cyfox, tylko słabsze. Zrzućcie się z sąsiadami na Averfos, wytrujcie wszystkie naraz.
Pryskałem tym Averfosem już trzy razy – zdychają tylko te, które bezpośrednio trafię podczas oprysku. Dosłownie wczoraj spryskałem brzeg dywanu tak, że był cały mokry, a rano siedziały tam dwie, już najedzone (po obiadach). Potem kupiłem Master 250 – mówili, że mikrokapsułkowy, niby działa po oprysku. Gówno prawda – zdychają tylko te, które trafię. Po co więc te środki, skoro jak kogoś widzę, to i tak mogę go przygnieść. Rozcieńczałem Averfos 50 ml na 1 litr wody.
To pełzające ohydztwo nie daje mi spokoju od stycznia. Próbowałam najpierw dichlorfosem – nie pomogło, później jeszcze jakimś aerozolem – bez skutku. Więc postanowiłam kupić Cyfoks i wypróbować. Zrobiłam najpierw 25 ml na 3 litry: przez trzy dni spałam normalnie, ale potem te wstrętne robaki znów się pojawiły. Zrobiłam proporcję 25 ml na 1 litr i i tak po kilku dniach znalazłam żywego pluskwę, a dzisiaj kolejne dwie. Więc mi nie pomógł. Nie wiem, czym jeszcze truć!
Proszę spróbować proszku Fas-dubel. Kosztuje grosze, ale ma działanie.
Tym, którym nie pomógł Cyfoks, radzę przeczytać o Medilisie. Sama go jeszcze nie używałam, ale polecili mi go pracownicy Sanepidu. W Internecie o nim poczytałam – wszystkie opinie są dobre. Z tymi owadami zmagam się już od miesiąca. Trzykrotnie przeprowadzałam opryski różnymi środkami. Mam ich chyba niewiele, na razie tylko w kanapie się pojawiły. Tym razem będę używać Medilisa. Jeśli i on nie pomoże, myślę, że powoli wszystko oblę wrzątkiem i wyprasuję kanapę i wszystko, co się da, żelazkiem. Życzę wszystkim powodzenia w walce z tymi „sąsiadami”.
Czytam i doskonale wszystkich rozumiem… Mój mąż i ja dostaliśmy na ślub kanapę. Jak się później okazało – z pluskwami. Groza! Kiedy zrozumiałam, skąd ta wysypka na całym ciele, o mało nie oszalałam. Na domiar wszystkiego przykro – właśnie wprowadziliśmy się do nowego domu (budowaliśmy go 2 lata)… W sklepie polecili Cyfoks. Kupiliśmy go, rozcieńczaliśmy 50 ml na 5-6 litrów wody. Zalaliśmy wszystko: ściany, sufity, meble i sprzęty. Efekt na jedną noc (( Wyrzuciliśmy 2 kanapy (z podarowanej pluskwy przeniosły się do drugiej) i poduszki, wszystkie rzeczy do gorącego prania i do worków. Opryskaliśmy Cyfoksem jeszcze raz – i tak były żywe. Kupiliśmy proszek Fas-dubel, rozsypaliśmy w całym domu, w każdą szparę, przy wszystkich oknach. Już od tygodnia ani jednego robaka, ani jednego ukąszenia… Mam nadzieję, że się ich pozbyliśmy.
Po Nowym Roku pojawiły się u nas pluskwy, już połowa lata, a nie możemy się ich pozbyć. Kupowaliśmy dichlorfosy – bez skutku, potem braliśmy kredki, też nie pomagają. W końcu nerwy mi puściły i zalałam całe mieszkanie octem, a miękkie meble wrzątkiem. Zamknęłam wszystkie okna i drzwi, zapach octu czuć było nawet na klatce schodowej na parterze. Na dobę wyjechaliśmy do mamy, gdy wróciliśmy, mieliśmy nadzieję, że wszystkie wyzdychały. Gdzie tam: w mieszkaniu straszny smród, ani wdech, ani wydech, a tym bestiom wszystko jedno, tańcują sobie. Weszłam do internetu, znalazłam preparat „Cyfoks”, takie dobre opinie, jak tylko go nie wychwalają. Myślałam, oto moje wybawienie. Tego samego dnia pojechaliśmy, kupiliśmy butlę tego preparatu, opryskaliśmy wszystkie szpary, listwy przypodłogowe, szafy, meble, ściany, podłogi. W domu śmierdziało tak, że mało nie wyginęliśmy – octem i cyfoksem na zmianę. Nie było nas w domu przez dwie doby. Wracamy do domu z pełnym przekonaniem, że pluskwy wszystkie wyzdychały. Wczoraj cały dzień gotowaliśmy rzeczy, ustawialiśmy meble, robiliśmy mokre sprzątanie, spłukiwaliśmy truchła pluskiew w toalecie i ani jednej żywej nie znaleźliśmy. Z lekkim sercem położyliśmy się spać, i noc minęła doskonale. Ale gdzie tam (( Budzę się dziś rano, odsł Krakam kołdrę – a tu proszę, biega po łóżku dorosły osobnik, najedzony krwią, i to taki aktywny, że nie powiedziałbyś, że go tru li. Krótko mówiąc, przegraliśmy tę wojnę z pluskwami, została już tylko nadzieja w Służbie Sanitarno-Epidemiologicznej.
Kupiłam Cyfoks, będę opryskiwać od pcheł! Polecili go w Sanepidzie. O wynikach poinformuję.
Używałem Cyfoksu, cały dom opryskałem 2 razy – rozlewałem ogrodowym opryskiwaczem. Wynik niezadowalający, najwyraźniej rozcieńczenie według instrukcji daje zbyt słaby roztwór. Spróbuję stężenia 50 ml na 1,5 litra wody. Odezwę się później.
Proszę powiedzieć, po jakim czasie można wejść do domu po oprysku?
Lepiej znaleźć nowy dom, a ten oddać pluskwom.
Jeśli macie Państwo w mieszkaniu pluskwy, walka z nimi w pojedynkę jest bezcelowa. Koniecznie trzeba zrobić dezynfekcję jednego dnia razem z sąsiadami, czyli umówić się z całą klatką schodową i truć. Nawet jeśli nie wszyscy je mają – przyjdą od Państwa, a potem z powrotem do Państwa. I nie wstydźcie się Państwo mówić o tym sąsiadom, w przeciwnym razie będą pieniądze wyrzucone w błoto i długie męki z pluskwami.
Kiedyś w 1987 roku wprowadziliśmy się do nowego wielopiętrowego bloku, a w lutym 1988 roku odkryłam pluskwę, przypadkiem rozgniatając ją w nocy… Wtedy jeszcze chodziłam do szkoły i nigdy nie miałam do czynienia z tym paskudztwem. W tamtych latach na ścianach wisiały dywany. Rano, podwinąwszy dywan… Aż mnie zatkało na widok. Czym trułam: poszłam do Sanepidu, dali jakąś buteleczkę z płynem, kazali rozcieńczyć na wiadro wody. Sądząc po zapachu i wyglądzie (kolor mleka po rozcieńczeniu) to był właśnie Cyfoks. Oprysk przeprowadziliśmy wszyscy w całej klatce schodowej, każdy u siebie. Pomogło za pierwszym razem. Zapach utrzymywał się bardzo długo, nie jeden rok, szczególnie gdy była wysoka wilgotność. I teraz Sanepid wszystkim poleca ten Cyfoks, ważne jest, aby zrobić oprysk prawidłowo.
Nie rozumiem, takie różne komentarze. U nas 2 dni temu przeprowadzili oprysk Cyfoksem, drugi dzień z rzędu łapię w nocy te robale: zarówno stare, najedzone, jak i całkiem małe. Zadzwoniłam do dezynsektora, który przeprowadzał zabieg, mówi, że trzeba czekać 10 dni, potem one odejdą. W sensie, ODEJDĄ? Trzeba je, do cholery, zabić, a nie na spacer wysyłać! Dobra, powiedziałam, że poczekam 10 dni i zadzwonię. Dzwoniłam do koleżanki (mieszka w sąsiednim klatce, nasz dom został przerobiony z akademika), mówi, że u niej po oprysku wszystko było w zaciekach – i okna, i ściany, i meble były mokre. U nas tylko kanapa po Cyfoksie była mokra, a poza tym żadnych zacieków. Nie wiem, czym u niej opryskiwali, ale pluskwy nie ma, zginęły od razu, tylko martwe zbierała. Odpiszę za tydzień, powiem, jak pomógł ten chwalony Cyfoks. Chociaż wydaje mi się, że jest bezużyteczny.
Proszę odpisać, pomogło?
Dzień dobry wszystkim, którzy nadal walczą z tym nieszczęściem! Chcę podzielić się swoim doświadczeniem w walce. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawiły się pluskwy. Albo skądś przyszły, albo po oprysku piwnic się podniosły (wynajmujemy mieszkanie na 2. piętrze). Zobaczyłam je na łóżku ojca – pierwszy raz miałam do czynienia z tym paskudztwem, początkowo nawet nie wiedziałam, że to pluskwa, internet pomógł rozpoznać gatunki owadów. Przerażenie było nie do opisania! Ale trzeba było coś zrobić, znów pomogli ludzie, którzy zostawiają opinie. Cyfoks polecili w sklepie – kupiłam, już po oprysku przeczytałam, że czasami pluskwy uodparniają się na środki. Mieliśmy szczęście – na Cyfoks nie były odporne. Podwójne szczęście, że okazały się być tylko w kanapie, a w stojących obok meblach nie zostały znalezione. Ale mimo wszystko opryskałam całe mieszkanie, każdy kącik, wszystkie meble, tapety od góry do dołu, dobrze, że preparat nie pozostawia śladów, tylko zapach. Wywietrzał w ciągu 3-4 dni. Kanapę najpierw wytrułam, a następnego dnia wyrzuciliśmy, wytrułam, żeby nie roznieść larw i owadów po mieszkaniu. Dwa dni po oprysku wypełzało kilka sztuk i siedziały na tapetach. Od razu na wszelki wypadek były dobijane sprayem Anti-klop. Czytałam, że na jaja pluskiew nie działa, ale u mnie wszystkie tapety były nasączone preparatem, więc nie miały szans. Zgodnie z instrukcją w razie potrzeby należy powtórzyć procedurę, dziś właśnie minęły dwa tygodnie, powtórzyłam wszystko w całym mieszkaniu, chociaż nie zaobserwowałam już żadnego ruchu (na wszelki wypadek). Na razie nie pojawiło się żadne żywe stworzenie. Myślę, że wygraliśmy! Ale i tak zmienimy mieszkanie, psychicznie nie mogę przebywać w tym strasznym pokoju, od którego wszystko się zaczęło. A Cyfoksowi dziękuję, wszystko się udało! Polecam. Mam nadzieję, że wasze nieszczęście nie ma odporności na ten wspaniały preparat. Wszystkim życzę powodzenia!
Dzień dobry wszystkim, bardzo zazdroszczę tym, którzy potrafili dogadać się z sąsiadami. Moi krzyczą jednym głosem, że nie mają pluskiew i nie mają czego truć. 5 lat temu kupiliśmy mieszkanie, jesienią. I początkowo nie przywiązywaliśmy wagi ani do śladów na ścianie, ani pod sufitem – no nie wiedzieliśmy, że coś takiego istnieje. Po pół roku najwyraźniej się obudziły, rozmnożyły. Wezwaliśmy specjalistę, przeprowadzili dezynsekcję. Zmusiłam go, żeby spryskał wszystko: w spiżarni, w kuchni, nawet na balkonie (jest oszklony i stoi tam szafa). Przez pół roku ich nie widzieliśmy. Potem znów się pojawiły, znów poszłam do sąsiadów – znów byłam jedyna z pluskwami. Znów wezwałam, powiedziałam, że już się do nich zwracałam. Zrobili mocniejszy roztwór 🙂 Dwa lata bez pluskiew, teraz znów, i to jakie bezczelne. Znajomi dali mi Cyfox, opryskaliśmy sami, przez dwa miesiące nie było, potem znów się pojawiły. Kupiłam Medilis, przeprowadziłam oprysk: dwa tygodnie spokoju, potem znów zaczęły wychodzić. Ostatecznie ja truję, następnego dnia sąsiedzi, wszyscy mają już w arsenale przygotowany opryskiwacz, i jak tylko coś – po prostu spryskują. I tak żyjemy. Rano, gdy wszyscy są w pracy i w szkole, rozlałam Medilis, wieczorem przewietrzymy. Kupiłam Cyfox, jeśli nie pomoże – jutro powtórna obróbka…
Zetknęłam się z tym w zeszłym roku w wynajmowanym pokoju w akademiku. Odkryłam te stworzenia przypadkiem, opryskiwałam dichlorfosem na karaluchy – i proszę, wypełzły z kanapy. Od razu wezwałam dezynsektorów z Sanepidu, przyjechali dwa razy w odstępie 2 tygodni. Powiedzieli, że gwarancja na pół roku, jeśli sąsiedzi nie mają. Po trzech miesiącach znów ugryzienia (( Nie zastanawiając się długo, spakowaliśmy manatki i wyprowadziliśmy się. W nowym miejscu odetchnęliśmy z ulgą. 4 miesiące spokoju, a tu po Nowym Roku znów zaczęły pojawiać się plamki na ciele. Kupiliśmy ten Cyfox i wszystko opryskaliśmy. Po trzech dniach znalazłam przypadkiem za obrazem dorosłego osobnika, rozgniotłam, została tylko krwawa plama. Będziemy znów opryskiwać Cyfoxem za 2 tygodnie, tylko zwiększymy stężenie. Nie wiem, czy pomoże ((
Dzień dobry! Wprowadziliśmy się do mieszkania, a po pół roku zaczęły pojawiać się u mnie plamy na ciele z silnym swędzeniem. Jak głupia myślałam, że mam alergię )) Brałam tabletki na alergię przez 2 miesiące, potem poszłam do dermatologa, a ona powiedziała mi, że pogryzły Panią pluskwy. Byłam w takim szoku, mówię mężowi: gryzą mnie pluskwy. A on: jakie pluskwy – ciebie gryzą, a mnie nie… W końcu poradzili nam kupić Cyfox. Opryskaliśmy, zaczęły wypełzać: 5 sztuk i tyle. Pomaga nam on dokładnie na pół roku. Po pół roku znów zaczynają mnie gryźć… I tak żyjemy 🙂
Zetknęliśmy się z pluskwami w wynajmowanym mieszkaniu, wezwaliśmy stację sanitarno-epidemiologiczną. Pomogło na trzy miesiące. Potem znów znalazłam ugryzienia na ciele. Zdecydowaliśmy się przeprowadzić. Przez 4 miesiące mieszkaliśmy spokojnie. Zaczęło się zimą, okresowo co 5-6 dni pojawiała się 1-2 plamka, strasznie swędzące. U męża i syna - nic. Postanowiliśmy potraktować Cyfoksem, na wszelki wypadek, dla bezpieczeństwa, gdyby to były pluskwy. Potraktowaliśmy, po 3 dniach znalazłam żywego osobnika tego paskudztwa, przy tym najedzonego krwią. I znowu jeden ugryzienie na udzie (( Zabiłam pluskwę, oczywiście. Zastanawiamy się teraz z właścicielką, czym dalej truć. No i przeprowadziliśmy się - właścicielka mówi, że przywieźliśmy ze sobą (
Walczymy z tymi stworami prawie rok. Czego tylko nie próbowaliśmy - i Cyfoksu między innymi. Krótka cisza, i wszystko od nowa, bo pod nami mieszkają alkoholicy. Ostatnio obudziłam się od ugryzienia i zaczęłam przeglądać pościel: biegnie taki mały, jak makowe ziarenko. Zgniotłam. Rano spryskałam, a w nocy znów taki sam mały. Gdzieś się wykluły i żywią się nami. A ogólnie, pluskwy - to już plaga XXI wieku, ale będziemy walczyć.
Dobry preparat, wykończyłem te paskudy w wełnianej kanapie, gdzie granulowane środki były nieskuteczne. Trzeba truć kilka razy z tygodniową przerwą. Preparat niezbyt toksyczny i niewonny.
W starym mieszkaniu sąsiedzi ostrzegali i wzywali do wspólnego trucia, ale my dumni! No i mamy... Dziecko przeciągnęliśmy po wszystkich specjalistach, zrobiliśmy wszystkie badania, a ona jakoś w nocy się opisała i zobaczyłam JE. Następnego dnia własnymi siłami zebrałam wszystkie, jakie znalazłam, do kieliszka i wezwałam firmę. Zalał WSZYSTKO, co się dało. Stałam z kotem i dzieckiem na klatce schodowej, smród był okropny. Pieniądze wydane niemałe, w efekcie przyjeżdżali do nas jeszcze 3 razy i wszystko bez skutku, pluskwy jak karaluchy pełzały wszędzie. Wydawało się, że od trucizny tej firmy tylko tyją.
Tak się przeprowadziliśmy, a ludzie po nas nie przejmowali się, dowiedziawszy się o takim robactwie - zalali wszystko zwykłym karbofosem i 11 lat mieszkają, nie znając więcej tych stworów! A u nas w nowym mieszkaniu znów zaczął się ten koszmar! Sąsiedzi rzekomo wytruły karaluchy! Mąż dziś rano rozpuścił Cyfoks 50 na 6 litrów wody i zalał wszystko. Wylazł tylko jeden pluskwa, mąż się zatruł, bolała go głowa i prawy bok, wziął ketonal i dużo mleka, wieczorem doszedł do siebie. Do mieszkania weszliśmy po 5 godzinach, cały czas były otwarte okna. Zapachu nie ma zupełnie, jakby nie truć, a przy obróbce Cyfoks bardziej pachnie benzyną lub naftą, i to słabo.
Godzina - pierwsza w nocy, złapałam dwie żywe, napompowane, prosto na tapecie, którą laliśmy jak z węża... Jutro będę szukać zwykłego płynnego karbofosu, niech lepiej śmierdzi, niż te stwory. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: ocet, terpentyna, żelazko, chlor, spraye i aerozole NIE POMAGAJĄ, domowe sposoby - tym bardziej. Potrzebny jest zwykły i właśnie płynny karbofos.
Jakże to wszystko znajome, co tu przeczytałam. My też żyliśmy, nie znając biedy, dopóki te bestie się nie pojawiły. Użyliśmy jakiegoś preparatu, który kupiliśmy w SES. Nam pomogło, ale ani nazwy nie pamiętam, ani słoiczka ze środkiem nie mogliśmy znaleźć w domu, żeby kupić to samo ponownie. Pojawiły się bowiem znów po 5 latach, ale tylko dlatego, że babka urządziła z własnego mieszkania taką wylęgarnię, że po jej śmierci rozpełzły się po całej klatce schodowej. Kilka miesięcy temu postanowiliśmy znów pojechać do SES, kupić preparat, aby się ich pozbyć. Przyjechałam, tam powiedzieli mi o Medilisie, że rzekomo innych nie było (ale pamiętam, że nazwa była inna). Sedno jest takie, że nazwy są różne, ale składnik aktywny ten sam, więc patrzcie przede wszystkim na składy, aby nie wyrobić sobie odporności. Rozcieńczyliśmy według instrukcji — kilka ml na 1 litr, wylaliśmy 2 pokoje. Wydawało się, że było cicho przez kilka dni, później bardzo powoli, ale sukcesywnie zaczęły się znów pojawiać. Teraz, dosłownie kilka dni temu, wytruiliśmy ponownie Medilisem (aktywny tam, jak w Cyfoksie, cypermetryna, 25%). Rozcieńczyliśmy już około 8 ml na 2 litry, ale co myślicie? Oczywiście! Minęło bardzo mało czasu, a one znów wyłaziły. Zło to dopiero… I właśnie próbuję teraz zrozumieć, co będzie lepsze: wezwać firmę do dezynsekcji, czy samemu męczyć się, próbować różnych preparatów i zatruwać się nimi, aż znajdziemy odpowiedni…
Witam wszystkich. Wynajęliśmy mieszkanie, pomieszkaliśmy w nim dwa tygodnie, po czym odkryłam ugryzienia na ciele dziecka — pomyślałam, że alergia. Postanowiłam poczytać, od czego alergia. Po opisie bąbli okazało się, że to ugryzienia owadów, czyli pluskiew. Przeczytawszy o nich, postanowiłam pochodzić z latarką po mieszkaniu i znalazłam tyle pluskiew (i martwych, i żywych) — mieszkanie aż się od nich roiło. Zapytaliśmy sąsiadów, ci powiedzieli, że poniżej piętrem jest mieszkanie z pluskwami. Inni sąsiedzi zaprzeczali, że ich nie mają. W sumie zadzwoniłam do właścicielki, a ta niby nie wiedziała. Próbowaliśmy truć Dichlorfosem, potem przywiozłam butelkę z SES — nic z tego. Trujiśmy w odstępie 5 dni. Ostatecznie wyprowadziliśmy się do teściowej, mieszkaliśmy u niej 7 miesięcy, nie przenieśliśmy, dzięki Bogu.
Wynajęliśmy mieszkanie, wyprowadziliśmy się od teściowej, mieszkaliśmy miesiąc dobrze, potem odkryłam pluskwy. To masakra. Kupiliśmy Cyfoks, wytruł mąż — spryskał tylko kanapę i fotel-łóżko. Wzięliśmy jedną tubkę. Padło dużo, ze 20 tylko na wpół martwych znalazłam, spaliłam je, i takie białe. Potem patrzyłam z latarką — nie znalazłam larw. Oglądałam fotel-łóżko, tam ich było mniej (no, ze 9). Też zabiłam i spaliłam. Dużo zaczęło wyłazić martwych. Za pięć dni wytrujemy całe mieszkanie. Następnie po wywietrzeniu będę oglądać meble i wypalać zapałkami wszystkie szczeliny, aby zniszczyć jaja. Potem, oczywiście, wszystkie rzeczy wytrzęsę, wypiorę i wyprasuję. Później napiszę wynik.
Wiem, że nie można stale stosować tej samej trucizny, ponieważ owady uodparniają się na nią. Chcę przeprowadzać dezynsekcję 2-3 razy w miesiącu przez około trzy miesiące. Myślę, że to pomoże. Przy okazji, w fotelu rozkładanym znalazłam tylko jedno jajo. Nigdzie indziej już ich nie ma. Podejrzewam, że jaja znajdują się w oparciu i w bokach. Będziemy rozkręcać i truć. Trzeba się ich pozbyć, bo inaczej te stworzenia będą podróżować dalej. Rodzice powiedzieli, że jedynie spalenie jest w stanie je zniszczyć, nic innego. Później napiszę o rezultatach stosowania Cyfoxu.
To znowu ja. Nie minęło pięć dni, a nie wytrzymaliśmy i postanowiliśmy ponownie spryskać Cyfoxem. Pierwszej nocy po dezynsekcji spaliśmy dobrze, nie było ukąszeń. Drugiego dnia pogryzły nasze dziecko tak mocno, że aż strach było patrzeć – jakby oszalały. W związku z tym spryskaliśmy i wyjechaliśmy na noc, nie nocowaliśmy w domu. Rano, około 10, zabiłam z fotela jakieś 15 sztuk – leżały sparaliżowane, rozgniotłam je i spuściłam w toalecie. Po zastosowaniu Cyfoxu wypełzają zatrute przez około 3 dni, ale potem robią się tak wściekłe, znowu żrą i najwyraźniej niczego się już nie boją. Za trzecim razem jeszcze spryskamy Cyfoxem plus płynnym Karbofosem. Będziemy opryskiwać każdą szczelinę, każdą książeczkę, a jeśli nie zniszczymy, wezwiemy Sanepid. Od Cyfoxu bardzo boli mnie głowa i mam mdłości. Moja opinia o Cyfoksie jest taka, że jest dobry, ale działa powoli, więc nie eliminuje populacji tych owadów w mieszkaniu, ponieważ rozmnażają się szybciej, niż działa Cyfox. Powodzenia dla wszystkich, którzy się z tym zmagają.
Przeprowadziłam dezynsekcję, a one jeszcze aktywniej się poruszają. Wypełzają nawet o 22:00, najwyraźniej mają to gdzieś. Nic nie działa. Jeszcze raz spryskamy całe mieszkanie na 3 dni, a jeśli to nie pomoże, wyrzucimy meble i ponownie przeprowadzimy dezynsekcję. Jeśli to nie pomoże, to na pewno Sanepid. Nawet karaluchy są mniej odporne niż pluskwy.
Chcę podzielić się doświadczeniem w pozbywaniu się pluskiew raz na zawsze. Na pewno je wyeliminujecie, ale jest to bardzo pracochłonne, ale rezultat jest tego wart. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie rzeczy trzeba wytrzepać, wyprasować z parą i spakować w worki, dobrze je zawiązać. I tak wszystkie rzeczy. Meble wyrzuciliśmy, nie ma sensu nic z nimi robić (tym bardziej, że były stare i od dawna chcieliśmy je wymienić). Następnie przeprowadzić dezynsekcję: pierwszego dnia użyliśmy karbofosu. Zalaliśmy wszystko: tapety, listwy przypodłogowe, sufit. Ogólnie całe mieszkanie i kuchnię, i toaletę z łazienką, i pod wanną, i szafy, i szafki nocne. Słowem absolutnie wszystko. Sprzęt też, gniazdka elektryczne też.
Drugiego dnia wszystko potraktowaliśmy Cifoksem. Trzeciego dnia, przychodząc rano i wietrząc pomieszczenia, byliśmy w maskach i rękawiczkach. Przeprowadziliśmy dokładne sprzątanie, a mianowicie — odkurzyliśmy ściany, sufit i listwy przypodłogowe, następnie zrobiliśmy mycie na mokro. Pod koniec sprzątania zagotowaliśmy czajnik i wrzątkiem zalaliśmy wszystkie listwy w mieszkaniu, a następnie zaczęliśmy przemywać wrzątkiem wszystko, co się dało (szafki, komody, szafy, stoły, parapety). Minęły kolejne 2 godziny. Wywietrzyliśmy i przetarliśmy wszystko wybielaczem. Wrzątek zabija wszystkie jaja i je wypłukuje. Następnie rzeczy należy wytrzepać w łazience, nie upierze się ich wszystkich naraz, więc podczas prania proszę wytrzepywać je i prasować z parą, aby żaden osobnik nie pozostał żywy. Tych, których nie można prać – nie należy żałować pieniędzy na czyszczenie i pranie koców itp. Kiedy je Pan/Pani odbierze, proszę je wytrzepać przed wniesieniem do domu (na wszelki wypadek).
Lodówkę również proszę spryskiwać i myć, oraz odkurzać. Mikrofalówkę, multicooker i wszystko, wszystko. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie rzeczy przetrzeć i umyć, ponieważ larwy mogą być wszędzie, a jaja są bardzo odporne. Proszę się nie spieszyć z kupnem mebli, przez tydzień spać na podłodze i sprawdzać w nocy. Jeśli znajdzie Pan/Pani choć jednego pluskwę – proszę powtórzyć wszystkie procedury od nowa. Z jednej pluskwy po pół roku zarazi się Pan/Pani całe mieszkanie. My tak robiliśmy trzy razy. Zajęło to miesiąc, ponieważ znajdowaliśmy żywe, zdrowe osobniki.
Już od 4 miesięcy nie ma ich ani w meblach, ani w nocy nie gryzą. Ale nawyk pozostał – w nocy sprawdzamy, nie chcemy już się z nimi spotykać. Co chcę powiedzieć na temat mebli: można ich nie wyrzucać, ale trzeba je wywieźć do myjni, rozebrać i umyć wrzątkiem, następnie wysuszyć, złożyć i wytruć. Ale lepiej wyrzucić. Życzę wszystkim powodzenia w zabijaniu pluskiew ))
Dzień dobry. Trułam i Cifoksem, i Czystym Domem, i SES przyjeżdżała – truła, ale pluskwy nadal są. Dzisiaj znalazłam z krwią na tapecie. Od trzech tygodni już walczymy. Minął tydzień od trucia przez SES. W nocy nie śpię, myśli tylko o nich – to jakiś koszmar. Wygląda na to, że trzeba będzie znowu wezwać SES, dali gwarancję na 3 miesiące…