
Pytanie o to, jak pozbyć się karaluchów z mieszkania, dawno przestało być poważnym problemem: w ciągu ostatniego półwiecza przemysł chemiczny opracował wiele środków, które równie skutecznie pomagają pozbyć się karaluchów, co są bezpieczne dla ludzi.
A co do tego, jak pozbyć się karaluchów raz na zawsze, wciąż spierają się naukowcy i technolodzy: zadanie to wymaga nie tylko jednorazowego zastosowania odpowiednich środków, ale także metodycznej pracy nad poprawą stanu samego mieszkania, przyległych do niego pomieszczeń oraz ich stanu sanitarnego.
W tym przypadku pozbycie się karaluchów musi być połączone z całym zestawem działań sanitarnych.
Skuteczne sposoby na pozbycie się karaluchów
Najskuteczniejszym sposobem na pozbycie się karaluchów, co nie dziwi, jest doprowadzenie do pełnej czystości i porządku w mieszkaniu, a także stałe utrzymywanie ich na odpowiednim poziomie. Takie działania nie zadziałają od razu, ale w dłuższej perspektywie stworzą nieznośne warunki do życia karaluchów.

Uwaga
Sprawdzono, że karaluchy same i na zawsze opuszczają mieszkania, w których stworzono nieodpowiednie dla ich życia warunki. Nie wymaga to przy tym niszczenia ani odstraszania owadów silnie działającymi środkami. Wręcz przeciwnie, mieszkania brudne i zaśmiecone są stale zasiedlane przez karaluchy, nawet gdy właściciele regularnie traktują je silnymi insektycydami.
Aby karaluchy w domu nie mogły istnieć, należy:
- Proszę dopilnować, aby w pomieszczeniach nie pozostawały żadne otwarte produkty spożywcze. Wszelkie niedojedzone resztki jedzenia należy chować do lodówki lub pakować w słoiki albo szczelne woreczki foliowe, a także wycierać powierzchnie, na których mogą znajdować się okruszki, tłuszcz czy rozlane napoje.

- Proszę dokładnie i na sucho wycierać wszystkie zlewy, wannę oraz naczynia. Karaluchy potrzebują stałego dostępu do wody, a gdy jej zabraknie, bardzo szybko opuszczą pomieszczenie.
- Proszę pozbywać się pojawiających się miejsc, które mogą służyć karaluchom jako kryjówki: odklejających się tapet, popękanych listew przypodłogowych, szczelin w parkiecie, otwartych wnęk za meblami.
- Proszę regularnie wietrzyć pomieszczenia – pomoże to nie tylko pozbyć się karaluchów z mieszkania, ale także wesprze dobre samopoczucie mieszkających w nim osób.
Opinia
„Nieważne, ile razy trułyśmy karaluchy różnymi Raidami i Dustami, i tak wracały. Rozmawiałyśmy z sąsiadami w akademiku, ale nie wykazywali większego entuzjazmu. A przecież to od nich lezą prusaki! Kiedy przeprowadziliśmy się do mieszkania, od razu zobaczyliśmy prusaki i tutaj. Ale zrobiliśmy porządny remont i teraz stale utrzymuję porządek, sprzątam jedzenie ze stołu do lodówki, dbam o czystość. W rezultacie mieszkanie jest czyste i bez owadów.”
Tatiana, Czeboksary
Dopiero gdy pozbycie się karaluchów w ten sposób nie przynosi szybkiego efektu, należy zastosować metody ich bezpośredniego zwalczania – w celu przyspieszenia rezultatów:
- zastosowanie insektycydów w pomieszczeniu. Jest to obecnie najlepszy sposób na pozbycie się karaluchów, zapewniający szybkie rezultaty oraz możliwość zastosowania zawsze i wszędzie. Przeciwko karaluchom skutecznie działa wiele środków chemicznych, w tym popularne Get, Raid, Raptor, Off oraz tradycyjne Dichlorfos, Dust i Karbofos. Ważne jest jedynie, aby wybierać te z nich, które są najmniej niebezpieczne dla człowieka.

- Wymrażanie mieszkania lub domu. Bardzo skuteczny sposób na pozbycie się karaluchów: osobniki dorosłe i larwy wszystkich gatunków giną przy spadku temperatury poniżej -8°C. Dla mieszkańców większości Rosji w okresie zimowym jest to najbardziej odpowiednia metoda: jest całkowicie bezpieczna i bezpłatna. Ważne jest tylko, aby wcześniej zadbać o zabezpieczenie systemu grzewczego i wodociągowego.

- Stosowanie specjalnych pułapek. Choć karaluchy są szybkie i niepozorne, można się ich pozbyć za pomocą dobrze znanych wszystkim lepów i pułapek, w których się chowają lub do których przyklejają się i nie mogą się wydostać. Zaletą tej metody jest to, że nie wymaga nakładu sił i czasu na dezynsekcję. Pomaga jednak całkowicie pozbyć się karaluchów tylko przy ich niewielkiej liczebności.


- Stosowanie zatrutych przynęt. To również dość skuteczna metoda, ale działa tylko przy niewielkiej liczebności szkodników w pomieszczeniu. Takie przynęty najczęściej przygotowuje się z użyciem kwasu borowego.

Opinia
„Na forum przeczytałem przepis na trujące kulki na karaluchy. Musiałem kupić kwas borowy w aptece. Zmieszałem go z mąką i olejem roślinnym, zrobiłem kulki, rozłożyłem po szafkach, a teraz tylko zbieram trupy rano. Szczególnie dużo ich pod zlewem — codziennie znajduję po dwa-trzy…"
Ilja, Krzemieńczuk
Instrukcja wideo dotycząca stosowania kwasu borowego na karaluchy
Należy pamiętać, że te sposoby pozbywania się karaluchów pozwalają zniszczyć owady, jak to się mówi, tu i teraz. Ale żaden z nich nie gwarantuje, że za tydzień lub miesiąc prusaki i ich czarni krewniacy nie przywędrują z powrotem od sąsiadów.
Dlatego, aby pozbyć się karaluchów na zawsze, metody te należy stosować w połączeniu z ogólnym zagospodarowaniem i oczyszczeniem mieszkania.
Stosowanie insektycydów przeciwko karaluchom
Obecnie ta metoda jest uważana za najbardziej uniwersalną i skuteczną. Właściciele mieszkań mogą stosować ją samodzielnie lub wezwać specjalne służby dezynsekcji, w tym lokalną stację sanitarno-epidemiologiczną.

Główną zaletą insektycydów jest totalność ich działania: przedostają się one z powietrzem lub na odnóżach samych owadów tam, gdzie człowiek w żaden sposób nie jest w stanie dotrzeć.
Zaletą wezwania stacji sanitarno-epidemiologicznej jest wysoka skuteczność zabiegu oraz bezpieczeństwo dezynsekcji dla mieszkańców i zwierząt domowych. Cały zabieg w pomieszczeniu przeprowadzany jest przez specjalistyczną ekipę, przy użyciu profesjonalnych preparatów, silniejszych niż te dostępne na rynku.
Przed pozbyciem się karaluchów i prusaków przy pomocy wyspecjalizowanych brygad, w dniu zabiegu należy wyprowadzić z pomieszczenia wszystkich mieszkańców i zwierzęta domowe. Po zabiegu, zgodnie z instrukcjami menedżera firmy, należy przeprowadzić w domu czyszczenie na mokro i wywietrzyć wszystkie pomieszczenia.
Usługi dezynsektorów łącznie kosztują nieco więcej niż sam środek owadobójczy. Przykładowo, pełna dezynsekcja dwupokojowego mieszkania od karaluchów w obwodzie moskiewskim kosztuje około 100 zł.
I jeszcze: Przetestowaliśmy na karaluchach proszek Fenaksyn - a te potwory mają to gdzieś...

Najbardziej rozsądne jest skorzystanie z pomocy profesjonalistów, gdy konieczne jest oczyszczenie dużej liczby pomieszczeń (np. na hali produkcyjnej bloku żywnościowego), gdy karaluchów w domu jest bardzo dużo lub przy skoordynowanej walce ze szkodnikami w całym budynku wielorodzinnym lub akademiku.
Samodzielne stosowanie preparatów owadobójczych ma sens wtedy, gdy trzeba opryskać jedynie kilka niewielkich pomieszczeń. Na przykład - jedno mieszkanie. W tym przypadku specyfika stosowania preparatu będzie zależeć od formy, w jakiej jest on dostępny.
Trucizny w postaci sprayów rozpyla się w miejscach najbardziej prawdopodobnego występowania owadów - w szafkach nocnych, pod zlewami, za szafami, wokół listew przypodłogowych, za dywanami. Przed pozbyciem się karaluchów w domu za pomocą środków owadobójczych, zaleca się odsunięcie mebli w kuchni i pokojach od ścian oraz uniesienie brzegów i rogów linoleum, dywanów i chodników.

Przed zabiegiem należy usunąć z pomieszczeń wszystkich mieszkańców i zwierzęta domowe. Sam zabieg należy przeprowadzać w zamkniętej odzieży, a najlepiej - w rękawiczkach, okularach i maseczce bawełniano-gazowej, przy zamkniętych oknach i drzwiach.
Po zabiegu mieszkanie należy pozostawić na kilka godzin, po czym je wywietrzyć, usunąć martwe owady, a wszystkie powierzchnie dokładnie przetrzeć wilgotną szmatką.
Praca z proszkowymi środkami owadobójczymi wymaga rozsypania ich w miejscach przemieszczania się i gromadzenia owadów. Ważne jest, aby te proszki były niedostępne dla dzieci i zwierząt domowych oraz znajdowały się pod dywanami, za szafkami lub wewnątrz nich.
Kredką (na przykład owadobójczą kredką Maszeńka) mieszkanie jest traktowane w podobny sposób. Różnica polega jedynie na tym, że kredkę można nakładać na powierzchnie pionowe i precyzyjnie ograniczać za jej pomocą przemieszczanie się szkodników.

Zaletą proszków i kredek owadobójczych jest to, że można je stosować bez konieczności ewakuacji mieszkańców pomieszczenia, a sam zabieg może pozostać niezauważony. Jednak nawet pomimo wysokiej toksyczności tych preparatów dla karaluchów, odgrywają one raczej rolę pomocniczą, szczególnie gdy owadów w mieszkaniu jest dużo.
Spraye natomiast działają zazwyczaj skuteczniej, ponieważ przedostają się do dróg oddechowych szkodnika wbrew jego woli.
Do najskuteczniejszych i najpopularniejszych środków do samodzielnego zwalczania karaluchów należą:
- Raid
- Get
- Raptor
- Fufanon
- Mikrofos
- Karbofos
- Dichlorfos
- Komand
- Global
- Regent
- Medilis Cyper.
Wszystkie te preparaty można kupić na targowiskach i w sklepach gospodarczych. Profesjonalnymi środkami są Tetrix, Chlorpirymak, Sinuzan, Ektermin, Minal.
Proszki przeciwko karaluchom często nazywane są dustami, choć dawniej pod tym terminem rozumiano wyłącznie DDT. Spośród preparatów proszkowych przeciwko karaluchom najbardziej znane są:
- Pyretrum
- Oradelt
- Fenaks i Fenaksyna
- Insorbcyd.
Natomiast najbardziej znaną kredką jest słynna jeszcze z czasów radzieckich Maszeńka. Obecnie oprócz niej na rynku dostępne są kredki produkcji chińskiej, jednak nie mają one wyraźnej przewagi nad Maszeńką.
Prawdopodobnie najskuteczniejszą formą insektycydów są żele — pozwalają one pozbyć się karaluchów nawet w silnie zainfekowanych pomieszczeniach. I choć w swej istocie niewiele różnią się od innych preparatów, sposób ich stosowania, a przede wszystkim skuteczność, zapewniły im dużą popularność. Dlatego warto omówić żele na karaluchy osobno.
Insektycydowe żele na karaluchy
Skład większości żeli na karaluchy obejmuje przynętę dla owadów oraz właściwą truciznę, która jest dla nich bez smaku.
Jako przynętę najczęściej stosuje się aromaty czekolady, miodu, anyżu lub wanilii. Zapachy te są bardzo słabe i niezauważalne dla człowieka. Karaluchy natomiast silnie przyciągają.
Zasada działania żeli opiera się na tym, że karaluch, który zje zatrutą przynętę, ginie po upływie 10–30 godzin. Następuje to w kryjówce, najczęściej w otoczeniu innych karaluchów. Po śmierci owada pobratymcy zjadają jego chitynowe osłonki, które mają zapach samego żelu, i również ulegają zatruciu. W ten sposób jeden karaluch uruchamia swoistą reakcję łańcuchową, prowadzącą do śmierci wielu karaluchów.
Uwaga
Według producentów jedna kropla żelu wielkości ziarenka ryżu wystarcza do zniszczenia 500 karaluchów. Trudno stwierdzić, czy ktoś dokładnie weryfikował te liczby, ale skuteczność samych żeli przy stosowaniu w warunkach domowych jest niewątpliwa.
Wszystkie żele na karaluchy produkowane są albo w strzykawkach, albo w tubkach. W każdym przypadku należy nanosić je na powierzchnię pojedynczymi, małymi kroplami, najlepiej niedaleko miejsc gromadzenia się owadów lub na ich szlakach komunikacyjnych.
Jeśli karaluchów w mieszkaniu jest zbyt dużo, można z tych kropli tworzyć całe ścieżki wzdłuż listew przypodłogowych i szczelin za meblami. Przed takim zabiegiem wskazane jest dokładne posprzątanie pomieszczenia, zmiecenie okruszków ze stołu i schowanie produktów spożywczych.
Częstotliwość i ilość nanoszonego żelu zależą od jego marki.
Przyjrzyjmy się bliżej najpopularniejszym obecnie żelom na karaluchy…
Żel Globol
Produkowany jest w tubach po 100 g. Uważany jest za jeden z najskuteczniejszych żeli. Nakłada się go kroplami w rogach szafek, mebli w kuchni, przy listwach przypodłogowych, obok grzejników. Ważne jest, aby nakładać żel w miejscach, gdzie nie będą mogły go dosięgnąć zwierzęta domowe i dzieci.

To ważne!
Obecnie na rynku pojawiają się podróbki żelu Globol, tanie i mało skuteczne. Rozpoznać je łatwo: oryginalny żel produkowany jest w Niemczech i wszystkie napisy na opakowaniu są w języku niemieckim. Ponadto oryginalna nazwa produktu to Globol, z drugim „o”. Podróbki są produkowane w opakowaniach naśladujących design oryginału, ale z rosyjskojęzycznymi napisami i nazwą „Global”.
Cena żelu Globol wynosi 8 zł za 100-gramową tubkę. Jedna tubka wystarcza do zniszczenia karaluchów w mieszkaniu o powierzchni 40 m².
Opinia
«Dobry żel, naprawdę pomaga pozbyć się karaluchów. Tylko jeśli chcecie nimi całkowicie zniszczyć prusaki, kupcie też sąsiadom. Bo i tak wchodzą przez wentylację i zdychają już w mieszkaniu».
Oksana, Kiszyniów
I jeszcze: Karaluchy nie zdychają od aerozoli i żeli? Może warto sięgnąć po skuteczne proszki...
Żel na karaluchy Raptor
Podstawą żelu Raptor jest substancja cyhalotryna, skuteczna trucizna przeciwko owadom, przenikająca przez ściany przewodu pokarmowego do krwi i układu nerwowego. Jako atraktanty dla owadów żel zawiera aromaty morelowe i waniliowe.

Stosuje się go tak samo jak Globol, ale dla wygody użytkowania ma na tubce specjalną wydłużoną nakrętkę. Jedna tubka Raptor wystarcza do pozbycia się karaluchów z pomieszczenia o powierzchni 10 m². Sam żel należy nakładać liniami przerywanymi — 2-centymetrowe paski żelu przeplatane z 2-3 cm przerwami.
Najskuteczniejsze jest zastosowanie żelu przy dwukrotnej aplikacji z miesięczną przerwą.
Żel Absolut
Uważany jest za obecnie optymalny środek w zestawieniu cena-jakość. Produkowany jest w 125-gramowych tubkach w cenie 5,60 zł.

Przy stosowaniu żel Absolut nakłada się na powierzchnie pojedynczymi kroplami, które następnie łatwo wyciera się wilgotną szmatką i nie pozostawiają śladów. Po zabiegu szczyt śmiertelności karaluchów następuje po 2-3 tygodniach. Nałożony żel zachowuje swoją skuteczność przez 4 miesiące.
Żel Domowoj
Rosyjski wyrób, zasadniczo nie różniący się od innych trucizn. Substancją czynną jest chloropiryfos, ale 97% środka stanowią atraktanty i gorycze. Na te ostatnie karaluchy nie są wrażliwe, ale nie tolerują ich zwierzęta domowe i dzieci. Dzięki temu nawet natknąwszy się na krople Domowoj, ciepłokrwiste mieszkańcy mieszkania nie będą go spożywać.

Żel nanosi się pojedynczymi ścieżkami kropli wzdłuż krawędzi listew przypodłogowych, w pobliżu kosza na śmieci, pod zlewem i za szafkami. W razie potrzeby żel można nakładać na paski papieru i umieszczać je pod meblami. W przypadku najwyższego stopnia zainfekowania pomieszczenia karaluchy są w nim wytępiane w ciągu 3-4 tygodni.
Opinia
«Proszę wziąć Domowoj. To nasz produkt, przeciwko naszym karaluchom. Raz się posmaruje i zapomni o nich. Z mężem wytępiliśmy je w mieszkaniu, które wynajmujemy lokatorom, karaluchów były tam miliony. Dwie tubki wystarczyły na kuchnię i dwa pokoje, w ciągu dwóch tygodni, kiedy wymieniano okna i wwożono meble, wyginęły jak dinozaury. Wynosiliśmy je wiadrami…»
Masza, Kaługa
Dodatkowy komfort użytkowania żelu wynika z tego, że jest on pakowany w specjalną strzykawkę, z której można wycisnąć preparat bez pozostałości.
Żel Dochloks
Produkowany w strzykawkach o pojemności 20 ml. Substancją czynną jest diazynon, trzeci pod względem wielkości użycia fosforoorganiczny insektycyd na świecie. Działa zarówno po dostaniu się do przewodu pokarmowego, jak i kontaktowo, dlatego zainfekowany karaluch, wnikając do kryjówki, zaraża krewnych, nawet będąc jeszcze żywym.

Opinia
«Sąsiedzi byli zszokowani, gdy dowiedzieli się, że nie mam karaluchów. Moim zdaniem ten Dochloks był przez jakiś czas uważany za broń chemiczną, ale teraz jest produkowany w bezpiecznej dla ludzi formie. 100% niszczy wszystkie karaluchy. Polecam».
Michał, Tuła
Szturm żel-pasta
Szturm – środek do profesjonalnego stosowania. W swoim składzie zawiera alfa-cypermetrynę i diazynon, co łączy go z żelem Fas. Składniki te należą do różnych klas, a ich wspólna obecność gwarantuje bardzo skuteczne niszczenie karaluchów: do tej pory nie są znane owady odporne jednocześnie na obie substancje czynne.

Nakłada się na powierzchnie tak samo, jak pozostałe żele. Szczególnie często stosowany przez firmy dezynsekcyjne przy przetwarzaniu zakładów przemysłu spożywczego, handlu, hoteli i pensjonatów.
Wszystkie żele na karaluchy nie zawierają tłuszczu ani substancji, które mogłyby pozostawiać ślady na powierzchniach. Dlatego do oczyszczenia pomieszczenia po przetworzeniu wystarczy przetrzeć miejsca, w których nakładano żel, wilgotną szmatką.
Uwaga
Wszystkie żele na karaluchy należą do substancji 4 klasy zagrożenia. Oznacza to, że są mało niebezpieczne, mogą być stosowane w każdym pomieszczeniu i wymagają minimalnych środków ochrony przed zatruciem.
Mechaniczne metody walki: pułapki, kapcie, odkurzacz
Decydując, jak szybko pozbyć się karaluchów, wielu liczy na to, że po prostu je znajdzie, rozdepcze, zbierze odkurzaczem, a miejsca ich skupienia naprawi.
Ogólnie rzecz biorąc, takie podejście rzeczywiście może przynieść pewien efekt: część karaluchów z pewnością zostanie zniszczona. Jednak cały proces pochłonie wiele sił i czasu, a pojedyncze owady i tak pozostaną w niedostępnych dla człowieka kryjówkach.
Stosowanie różnych pułapek jest bardziej rozsądne. Przed skutecznym pozbyciem się karaluchów za ich pomocą należy określić miejsca, w których owady pojawiają się najczęściej. W kluczowych punktach ich przemieszczania się lub gromadzenia umieszcza się pułapki. Mogą one działać na dwóch zasadach:
- Wabienie szkodników do kryjówki – prusaki będą po prostu chować się w pułapkach na dzień, a do ich zniszczenia wystarczy raz na dobę strząsać zebrane w nocy owady do toalety.
- Wpadanie karaluchów do pułapek i niemożność wydostania się z nich – na tej zasadzie działają lepy, do których przyklejają się odnóża szkodników, lub stosowane na wsiach słoiki z wysmarowanym olejem brzegiem wewnętrznej powierzchni.
- Istnieją również elektryczne pułapki na karaluchy, zasilane z gniazdka. Karaluchy giną w nich pod wpływem wyładowania prądu wysokiego napięcia.
Wszystkie pułapki wabią karaluchy kawałkiem jedzenia lub słodkim zapachem. Warto używać do wabienia kawałków ciasta lub chleba nasączonego olejem roślinnym.

Pozbywanie się karaluchów poprzez wymrażanie pomieszczeń
O tym, jak można pozbyć się karaluchów poprzez wymrażanie pomieszczenia, nie trzeba wiele mówić: w mroźny dzień w domu po prostu otwiera się okna, a pomieszczenie wychładza się w ciągu kilku godzin. Ważne, aby mróz był silny – kilka stopni poniżej zera nie zniszczy karaluchów. Wskazane jest wychłodzenie wszystkich pomieszczeń do temperatury minus 10°C – minus 15°C.

Przed wymrażaniem mieszkania ważne jest spuszczenie wody z grzejników, rur i bojlerów, w przeciwnym razie mogą one po prostu popękać. To chyba jedyny warunek, który mocno ogranicza w walce z karaluchami mieszkańców północnych miast. Mieszkańcy domów jednorodzinnych mogą to zrobić łatwiej.
Uwaga
W walce z karaluchami nieskuteczna będzie taktyka wynoszenia na mróz poszczególnych mebli – szaf, kanap, stołów, w których chowają się owady. Taka metoda sprawdza się przy niszczeniu pluskiew – czasami wszystkie pluskwy w mieszkaniu chowają się w jednej kanapie. Karaluchy natomiast zasiedlają w pomieszczeniu wiele miejsc i można się ich pozbyć tylko poprzez całkowite wymrożenie całego domu. Możliwy jest wariant lokalnego wymrażania, na przykład w przypadku, gdy trzeba pozbyć się karaluchów w kuchni. Wystarczy wymrozić jedną kuchnię, zamykając jej drzwi i izolując od innych pomieszczeń kocami.
Zdarzają się sytuacje, w których na karaluchy nie działa ani kwas borowy, ani aerozole, a nawet żele nie przynoszą szczególnego efektu. Jeśli już jest Pan/Pani zmęczony/a walką z „niezniszczalnymi” owadami, czas wypróbować coś znacznie skuteczniejszego – na przykład nowoczesny środek mikrokapsułkowany na karaluchy „Get”. Jest bezwonny i bezpieczny do użytku domowego. Preparat skutecznie niszczy karaluchy nawet w przypadkach, gdy inne środki zawodzą.
Najważniejsze przy pozbywaniu się karaluchów to zawsze pamiętać, że mieszkanie, a nawet dom jednorodzinny, jest połączone z innymi pomieszczeniami. Oznacza to, że po jednorazowym zabiegu owady mogą z łatwością wrócić od sąsiadów. Dlatego kluczowym warunkiem skutecznej walki z karaluchami jest współdziałanie: jeśli chcemy pozbyć się szkodników na zawsze, należy to robić we wszystkich pomieszczeniach jednocześnie. A w przyszłości – starannie utrzymywać czystość i porządek, aby już oczyszczony teren wydawał się prusakom pustynią nieprzydatną do życia.
Dlaczego karaluchy nie znikają z mieszkania: 3 główne błędy w walce z nimi







Karaluchy były niedawno moim utrapieniem. Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, zrobiliśmy remont, a po pewnym czasie pojawili się ci „przyjaciele”. Czego ja nie próbowałam: i kredki, i żele, i pułapki, i spraye. Karaluchy znikały na jakiś czas, ale potem znowu skądś przybywały. Znajomi poradzili wezwać firmę dezynsekcyjną, mówili, że im bardzo pomogła. I rzeczywiście, po zabiegu karaluchy zniknęły. Jeśli ktoś ma ten sam problem, niech zwróci się do profesjonalistów!
Co do „wzywajcie profesjonalistów”… Wyrzucone pieniądze! Uwierzcie, tylko własnymi siłami można je wytępić i to NIE za jednym razem!
Słusznie!
Spray „Czysty Dom” bardzo dobrze pomaga.
Jak?
Jest taki środek – Juraks. Nasz, rosyjski. Reklamują go do walki z pluskwami, ale i karaluchy wytępia w 100%. Wypróbowaliśmy: wystarczy zacząć pryskać, a one, biedaczki, wypełzają ze wszystkich szpar i z sufitu jak deszcz spadają na podłogę. Po zabiegu trzeba przez około dziesięć dni nie robić mycia na mokro, one wylatują raźno z kryjówek, ale stopniowo wywracają się do góry nogami. W sklepach go nie ma. Załatwiliśmy go od sanepidów. Ale okazuje się, że jest też w internecie. Powodzenia.
Właśnie, tylko samemu i na kilka razy.
Jak ich wezwać? Dziękuję!
Wzywaliśmy dezynsektorów, problem został jak był. Pomógł kwas borowy. Wymiataliśmy go szufelkami. A dezynsekcja – wyrzucone pieniądze.
Czy mieszał Pan kwas borowy z czymś, czy po prostu go sypał?
Z olejem i mąką.
Proszę powiedzieć, czy czysty kwas borowy można zastosować dla większej skuteczności? Mój mąż i córka (12 lat) – czy to nam nie zaszkodzi? Bardzo chcę się pozbyć tych stworzeń raz na zawsze! Czy można nie dodawać mąki i oleju? A tak przy okazji, jaki olej? Masło czy olej roślinny? Z góry dziękuję!
Mieszkamy w starym, czteropiętrowym domu wojskowym. Tych karaluchów jest tu więcej niż kurzu. Dla wszystkich mieszkańców stały się już jak zwierzęta domowe, a wielu nawet ich nie zauważa. Wprowadziłem się tu rok temu i te stworzenia stresowały mnie do utraty apetytu. I szczerze mówiąc, wypróbowałem wszystkie środki, łącznie z ultradźwiękami, każdy po kilka razy – niczego się nie boją. Są jak szczury – się adaptują. Ale pewnego razu, siedząc po pijaku w kuchni, z nerwów zacząłem łapać karaluchy kieliszkiem do wódki (50 ml), nakrywając je. Potem wsuwałem kartkę papieru pod kieliszek, przenosiłem karalucha na stół, a dalej następowała egzekucja. Zrobiłem mu to, co w dzieciństwie robiono nam – bańki na plecy: z jednej strony uniosłem kieliszek i przez jakieś 14 sekund wpuszczałem gaz z zapalniczki, a potem podpalałem ten otwór. Huk – i karaluch trup. Okropna, ale błyskawiczna śmierć. W jeden wieczór zabiłem w ten sposób około 10 sztuk. Siedziałem w kuchni godzinami i łapałem je w ciągu jednego wieczoru. Wygląda na to, że przed śmiercią piszczą, a pozostałe uciekają przed taką egzekucją. I mówię poważnie: siedzę, czekam, żeby chociaż jednego zamęczyć, ale ani jednego. Samosąd bez żadnej chemii pomaga o wiele lepiej. Nie wierzy Pan? Nie jestem agentem, tylko zwykłym mieszkańcem, tak jak Pan. Dziękuję.
To jest hit! Wezmę tę metodę na tapetę ))
Brawo! Ja też tak spróbuję.
Jeśli chce Pan zniszczyć karaluchy, niech Pan bierze przykład z sąsiadów.
A ja, gdy je zabijałem, zauważyłem, że przywołują się nawzajem na pomoc. Zabiłem jednego sprayem – przybiegły jeszcze 4. Karaluchy uciekają od sąsiadów, mieszkanie czyste. Proszę o pomoc, bo po jakimś czasie znów wracają.
A jak? Jak jeszcze? Tylko miażdżyć!
Zabójca
Proszę zauważyć, ta metoda nie działa bez butelki!
A co trzeba pić przed egzekucją?
Wezmę to pod uwagę. Przy przeprowadzce ze starego mieszkania przewiozłam karaluchy, a tutaj na wsi ludzie są głodni wydarzeń. Sąsiad, staruszek, napisał na mnie skargę do administracji. Teraz czekam na komisję.
Okrutnik 🙂 Proszę spróbować gałązek bzu czarnego. Odstraszają te stworzenia i uciekają z mieszkania – do sąsiadów, od których przyszły. Jeśli im karaluchy odpowiadają, niech się cieszą z przyrostu swojej populacji.
Alternatywnie można zwrócić się do stacji sanitarno-epidemiologicznej. Tylko ona może przymusowo oczyścić dom z karaluchów. Prywatne firmy nie mają takich uprawnień. Trzeba truć karaluchy razem. Inaczej to bez sensu.
Trzeba spróbować. Te stworzenia zasłużyły na taką egzekucję.
Osobiście jestem obiema rękami za profesjonalistami. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nic nie działa lepiej niż służby dezynfekcyjne. Trułyśmy karaluchy w akademiku – tam kredkami i sprayami się nie obędzie. Zgłosiłyśmy się do dezynsektorów. Wyszło jak w reklamie: Szybko. Jakościowo. Niedrogo.
Mamy nowe budownictwo z 2012 roku, wprowadziliśmy się jako pierwsi. Nie było sąsiadów. Nie było też karaluchów. Pojawiły się te służby, sąsiedzi zamawiają i często (u nas drożej niż w Moskwie), a te stworzenia zalewają cały nasz dom, są kompletnie nieadekwatne, tłuste, czarne i mokre. Zabijając je, zostają ślady na ścianach i meblach. Baliśmy się spać, bo one pełzają po ludziach, niczego się nie boją. Jeszcze na zapach dziecięcego moczu biegną, jakby magnesem ciągnęło, wszystkie przychodzą i wołają sąsiadów. Swoją drogą, ci sąsiedzi, którzy wzywali służbę 2 razy, sprzedali mieszkanie i wyprowadzili się. Walczymy żelami, strzykawkami i boraksem. Boraks sypałam po prostu. Trupów jest dużo, ale nie ubywa. Chcę wszystkie dziury posmarować silikonem, żeby nie szły od sąsiadów. Nie mam siły, dalibóg. Dziecko nasika na kanapę (jeszcze całkiem małe, uczymy na nocnik) i całą noc, masz, karnawałową. Mój maluch już biega z kapciem. Naprawdę, gdy mieszkaliśmy na wsi, nie było czegoś takiego. Środek na pluskwy nie niszczy karaluchów, a przywabia. U babci pluskwy wytępiono. Karaluchów tak nie wytępili, dopóki dom nie został zburzony. Z małym dzieckiem idealnej czystości nie będzie, a tym wąsatym stworzeniom wystarczą krople i okruchy. I na dichlorfos wszystkie się zbiegają i proszą o dokładkę.
Zrób na podłodze w kuchni kupki sody oczyszczonej i kałużę wody z kwaskiem cytrynowym. Bardzo chętnie żrą tę sodę. Potem zaczyna je męczyć pragnienie… One tak zabawnie potem pękają.
Pękają i całe gówno się rozpryskuje, tak? Nie, to nie jest dobry sposób, taka metoda pozbywania się nie przejdzie.
A mróz wypędza je z domu na długo?
Tak, do lata ))
Zimno jest skuteczne, jeśli zamrozić na bardzo długi czas. Przeprowadzaliśmy eksperymenty z zamrażaniem karaluchów w zamrażarce, wyjęliśmy zamrożone karaluchy i żaden z 30 się nie poruszał. Po pewnym czasie oprzytomniały. Jeśli zimą wychładzać pomieszczenie, to trzeba to robić długo, wtedy na pewno wyginą.
Od mrozu nie umrą. Zapadają w sen zimowy, a potem się budzą.
To może pomóc – po prostu trzeba spróbować.
Jestem dezynsektorem. Jedyne, co daje 100% efekt – to po dziś dzień tylko dezynsekcja mieszkania, żadne żele i kwas borowy nie pomagają, tylko na chwilę.
Nam dezynsekcja w mieszkaniu nie pomogła. Trzy razy wzywaliśmy profesjonalistów. Smród był potężny. Kilka dni wietrzyliśmy. Oczywiście, duża partia stworzeń padła. Ale po miesiącu codziennie i tak zabijam po jednym.
U nas sąsiedzi na 5 piętrze to bezdomni, na 3 pijaczki, wzywaliśmy 2 razy służbę, nic nie pomogło.
Pewnie nie tacy bezdomni, skoro mieszkanie na 5 piętrze ))
Wymrażaliśmy pokój przez 3 doby przy mrozie -20. Kiedy wróciliśmy, trupy były wszędzie. Najpierw się ucieszyliśmy, a kiedy zaczęliśmy sprzątać – zamknęliśmy okno, więc temperatura w pokoju zaczęła rosnąć i trupy zaczęły ożywać! Więc ta metoda nie jest do końca skuteczna.
+100500
Trzeba je do sedesu, albo gdzieś dalej wyrzucić trupy.
Zwróciliśmy się do profesjonalistów. Za pierwszym razem niewiele padło. Po 10 dniach wezwałem na ponowne opryski. Ani jeden karaluch nie padł.
Walczyliśmy bardzo długo, latami. Dom jest stary, sąsiedzi, delikatnie mówiąc, różni. Potrułem się różnymi paskudztwami. Wzywaliśmy specjalistów, dwa razy. Chwilowa cisza, a potem wszystko od nowa. Nagle sąsiadka przyniosła małą buteleczkę, mówi, że u niej nawet szczury uciekły )) Udało się z trudem, ale fakt: karaluchy nie tyle zniknęły, co po prostu odeszły. Odpukać, już 3 lata. Wszystkim znajomym też pomogło, do tej pory dziękują. To nie reklama, chociaż czemu by nie ))
Buteleczka czego?
A co to za buteleczka? Proszę podać nazwę.
Proszę powiedzieć, co było w tej buteleczce?
Czy to prawda, że trudno odpowiedzieć, co to był za płyn?
On sam nie wie...
Reklama, cholera 🙂
Co to za cudowna buteleczka?
Co to za buteleczka?!
Dzień dobry, mam problem z karaluchami, proszę powiedzieć, jaki środek przyniosła babcia?
I jak nazywa się ten środek?
Dzień dobry, a co to za buteleczka?
Pół roku temu pojawiły się u nas karaluchy. Nie wiedziałam, co robić, jak się ich pozbyć, tych paskud. Przeszukałam cały internet. Wypróbowaliśmy różne dichlorfosy i inne. Pomogła kwas borowy i amoniak. Zmieszałam kwas borowy z ugotowanymi ziemniakami, zrobiłam z nich kuleczki i rozłożyłam we wszystkich kątach (głównie w kuchni, te paskudy tam się chowały). Potem myłam wieczorem podłogi roztworem amoniaku, czyli po prostu dodałam go trochę do wody. Zapach oczywiście nieprzyjemny, ale za to karaluchy się od niego dusiły. Generalnie już półtora miesiąca na pewno nikogo nie ma, nie zauważam ani ja, ani członkowie rodziny. Czytałam, że można po prostu rozsypać kwas borowy po kątach, ale ja postanowiłam zrobić kuleczki. Generalnie pomogło. W ciągu 2 tygodni. To znaczy nie należy oczekiwać natychmiastowego efektu po dniu czy dwóch.
Rozumiem, że nie ma już Państwo problemów z nimi? I więcej się nie pojawiły?
Jeśli myć podłogi od karaluchów amoniakiem, to on biega po ścianach i suficie. Tu potrzebny jest emiter, jak ze starego telefonu komórkowego.
One nie znoszą zapachu amoniaku, uciekają,
Przeczytałam wiele stron, ale nic nie znalazłam. Karaluchów mamy niewiele, w nocy w kuchni można zobaczyć parę małych karaluchów i parę dużych. Nie wiem, która metoda jest najskuteczniejsza. Proszę mi doradzić.
Myślę, że jednak kwas borowy bardziej pomaga. U mnie miesiąc temu też pojawiły się te szkodniki od nowych sąsiadów. Wszędzie porozrzucałam kuleczki z kwasu borowego i jakoś ich nie widać.
A jak używać tego kwasu borowego?
U nas karaluchy włażą z okien (na dole jest sklep spożywczy) i od sąsiadów, i ze zsypu. Wieczorem strach wejść do kuchni - biega ich około 30. Wszystko wypróbowaliśmy, kwas borowy pomaga, ale nie od razu, a jak tylko się go usunie, przychodzą nowi mieszkańcy.
Co do cudownej buteleczki - a czy to nie jest "jadowita trucizna"? Pamiętam, jeszcze w dzieciństwie, taką buteleczkę przyniósł tata, właśnie wtedy przeprowadziliśmy się do tego mieszkania, posmarowaliśmy i karaluchów nie widzieliśmy przez jakieś 20 lat. Właśnie jej szukam, ale nie jestem pewna nazwy, byłam przecież dzieckiem. Proszę podzielić się, jeśli ktoś coś słyszał o takiej truciźnie!
Każdego roku pojawiały się karaluchy. Nie mogłam wejść do kuchni, bardzo się bałam. Gdy je zobaczyłam, było ich około 40, byłam przerażona. Próbowaliśmy zrobić kulki z kwasu borowego, ziemniaków i jajka. Rozłożyłam je. Potem poszłam do komputera. Przeczytałam, że trzeba, aby nigdzie nie było jedzenia (schować do lodówki) i wszystko było suche. Robiłam tak przez 1 tydzień. Wytępiłam wszystkie! Odpukać, że wszystko dobrze już od 2 lat. Życzę wszystkim powodzenia!
A jak zapewnić suchość, skoro zlew i tak nie może być suchy? Mam dwoje dzieci, nie da się utrzymać idealnej czystości i nie wiem, co robić. Mamy małe, jak kropka, którą może zostawić długopis.
Irino, proszę spróbować surowego żółtka z kwasem borowym. Robi się kulki i rozkłada po całym mieszkaniu, także w kuchni. U nas nie ma ich już od 15 lat.
Naprawdę żelem Raptor wytępiłem karaluchy w kawalerce. Nie wierzę, że można to zrobić w tydzień, one po prostu wchodzą od sąsiadów. U mnie zajęło to 3 miesiące i jedna tubka.
Wzywaliśmy profesjonalistów, stawialiśmy pułapki, kredki, żel — nic nie pomaga. Mieszkanie czyste, posprzątane, brak dostępu do jedzenia. Proszę o pomoc, co robić?
Kasiu, szybko tylko koty się rodzą. Potrzeba czasu i cierpliwości. Samodzielne podejście to co najmniej miesiąc wysiłku.
Od 48 lat walczę z karaluchami. Nic nie pomaga.
Wkrótce te pasożyty zjedzą i mnie. Zostaje tylko spalić dom razem z nimi…
Walka z karaluchami to jak gra w loterię. Wszyscy znają metody od kredki po dichlorfos. Efekty są oczywiście różne, a chodzi o to, że te małe gadziny są bardzo przystosowawcze do różnego rodzaju chemikaliów. Gdzieś przeczytałem, że z powodu promieniowania mikrofalowego karaluchów w mieście jest mniej, ale to nie dotyczy mnie. Kuchnia w idealnym stanie. Na noc żadnego jedzenia ani brudnych naczyń. Ale niestety, nie mam szczęścia z sąsiadami. Moim zdaniem należy walczyć nie z karaluchami, ale z sąsiadami. A jeśli u nich jest jeszcze bajzel, to już w ogóle masakra. Powinno być jakieś prawo, które zmuszałoby ich do sprzątania.
Chciałabym wytruć swoich sąsiadów razem z karaluchami. Przynajmniej raz w roku truję karaluchy, pomaga tylko na chwilę: wpełzają z sąsiedniego mieszkania. Ile razy próbowałam rozmawiać z sąsiadami, bez skutku: oni rzekomo nie mają karaluchów. Mimo że po ich stojących na klatce workach z dwutygodniowymi śmieciami te karaluchy pełzają pełną parą.
A próbowałaś je zastraszyć? Karaluchy. Na przykład spalić żywcem.
Na karaluchy nic nie pomaga! NI-C! I obrzydliwe, i straszne, i ohydne… Fu. Takie bestie, po prostu masakra! Zlew suchy i nawet posypany proszkiem z chlorinolem, i tak po nim pełzają. Panele w kuchni potraktowane sprayem Reid — pełzają po tych panelach. I tak dalej. Żel Raptor to w ogóle bzdura, dodatkowo przyciąga karaluchy od sąsiadów, biegną na przyjemny zapach i zadomawiają się w mieszkaniu, a nie zdychają. Kredka Maszeńka nie pomaga. Dochloks nie pomaga. Po prostu jakieś mutanty! Masakra.
To nieprawda. Czystość i remont, a pod listwy przypodłogowe smarowaliśmy kredką Maszeńka. 10 lat nie widzimy ich.
Ja również od dawna walczę z tymi stworami, opieka społeczna mnie dręczy, że dzieci i karaluchy. A ja naprawdę nic nie mogę zrobić.
Mam ten sam problem. Dzieci i karaluchy. I nic tych prusaków nie przeraża…
Tak, najważniejsze, że w mieszkaniu jest czysto, brudu nie ma. A one pełzną od sąsiadów i ze zsypu na śmieci ((
No tak, istna plaga… Dobrze, że u wszystkich 'cierpiących' poczucie humoru działa 🙂
Chcę zwrócić Państwa uwagę na fakt, że dopóki nie wykluczycie możliwości przedostawania się owadów do mieszkania od sąsiadów, nie będzie to skuteczne. Wytruły się u siebie, poszły do sąsiadów, sąsiedzi wytruły, przyszły do was. I tak, błędne koło. Stąd wniosek: tylko kompleksowe rozwiązanie problemu wspólnie i JEDNOCZEŚNIE!
Swoją drogą, karaluchy zbiegają się na resztki suszonej lub wędzonej ryby, jak Rocky na ser! 😉 Smaruję pokrywkę od słoika trucizną typu Globol i kładę na środku kawałek suszonej ryby. Ciągnie je tam jak magnesem. I duże, i te najmniejsze. Prawda, zauważyłem, że i sąsiedzkie przybiegają. Plastikowe okna, przez odpływ w profilu. Pod drzwiami wejściowymi jest szpara. Nanieśli truciznę w miejsca migracji. Pomaga, ale nieskutecznie. Za dużo się ich pcha. Mam fermę karaluchów u sąsiada alkoholika. Dogadać się nie sposób (( Ale po takich zabiegach na krótki czas zapada cisza.
Zabij sąsiada. Pomaga, karaluchów więcej nie widać 🙂
14 lat temu rodzice męża zostawili nam mieszkanie 2-pokojowe, prusaków było bez liku. Wyniosłam z kuchni całą zastawę, wzięłam 2 litry wody i wlałam jedną kapsułkę regenta (którym truje się stonkę ziemniaczaną). Wlałam ten płyn do rozpylacza do prania i rozpylilam po całej kuchni. Wyszliśmy na dwa dni do rodziców. Wróciłam po dwóch dniach, wymyłam wszystko z trucizny. 14 lat tego paskudztwa nie było. Przyjechaliśmy z morza, a one rojem biegają po kuchni (cała rodzina w przerażeniu). Spróbuję kwasu borowego, bo naczyń i szafek kuchennych przez 14 lat przybyło. Dużo opinii o żelu, różnych ołówkach, ale o kwasie borowym więcej dobrych opinii!
P.S. jeśli ktoś skorzysta z mojego przepisu – nie zapomnijcie o rękawiczkach, ja zapomniałam i przez cały rok leczyłem ręce.
Zaczęłam myć półki i tak dalej octem. A na noc spryskuję zlew. Zauważyłam, że ten zapach im w ogóle nie odpowiada, a jeśli jeszcze się na niego naleje – zobaczycie, jak się zachowuje. Dostaje poparzenia i dusi się.
Nie było prusaków jakieś 10 lat i znów się pojawiły. W mieszkaniu czysto, próbowaliśmy i żeli, i ołówków – wszystko bez skutku.
Mam w domu kota. W pobliżu jego karmy cały czas kupa karaluchów. Nawet zapach ich czuć. Trułam, bezskutecznie.
Też pojawiły się pół roku temu, próbowałem żelu domowy, nie pomaga, inne żele też bezskutecznie… U kota stoi karma na podłodze, więc one co noc urządzają ucztę w jego misce, jak wejdziesz do kuchni w nocy, włączysz światło, to ich tam ze 20-30. Sąsiedzi różni, na górze alkoholicy, a i po bokach też nie wesoło… Co robić nie wiem ((
Karmę wkładaj na noc do lodówki.
Jeszcze żeby kot umiał sam sobie wyjąć z lodówki jedzenie, a tak to podniesie alarm bojowy.
Po co więc dawać kotu jedzenie na noc? Przyzwyczaj go do jedzenia dwa lub trzy razy dziennie. Zjadł i umył miskę.
Mieszkamy od 7 lat w zakupionym mieszkaniu, karaluchów nie było. Sąsiedzi z góry zaczęli remont, od sąsiadów z piętra przybiegły – oni na pewno je mają, tam jest totalny syf… Jeszcze się dziwili, że od nich do nas nie biegły, a tu proszę! Zabijaliśmy po jednym dziennie, potem po dwa, teraz w kuchni przy misce kota codziennie pojawia się 1-2. Kupiliśmy pułapki, porozstawialiśmy, miskę kota chowamy, ale wydaje się, że przez pułapki jest ich jeszcze więcej! Dziennie zabijamy 3-4 sztuki w różnych miejscach mieszkania. One, jak się okazuje, biegną właśnie do tych pułapek. Na ich widok opadłem z sił, nie mogę spać! Boję się, że będą po mnie łazić (w domu wszystko myję wybielaczem, żadnych okruszków ani wody). Z sąsiadami nie ma sensu rozmawiać – najwyraźniej je lubią. To jest po prostu koszmar. Jak się ich pozbyć? Jeśli będzie ich dużo, nie przeżyję 🙁
Próbowałem wszystkiego: żeli, pułapek, sprayów itp. Teraz po prostu biegam z pokoju do kuchni z kapciami w rękach i je morduję, zabijam około tysiąca dziennie, i praktycznie ich nie zostało, więc wybijajcie je gołymi rękami!
Kapcie jakiego producenta?
A ktoś próbował wszystkiego po kolei? Na przykład: żel, potem „Maszeńkę”, potem kulki boraksowe. No i na początek generalne sprzątanie i tak.
Próbowałam, nie pomogło! Te stworzenia przeżyłyby wojnę atomową.
Sąsiedzi wezwali dezynsektorów, wytruły się, a teraz cały budynek jęczy. Na klatce schodowej chodzą jak u siebie. Trujemy wszystkim po kolei, nic nie pomaga, w nocy wychodzisz na wojnę z kapciem, tylko tak!
Ponad połowa środków to bzdura… Budynek ma ponad 70 lat. Drewniana dwupiętrówka przeznaczona do wysiedlenia. Nade mną mieszkanie komunalne z alkoholikami. Oni w ogóle nie trują. Sami sobie wyobraźcie, ile ich tam jest. Dwa razy w miesiącu truję karaczany… Bez skutku. Żele, spraye, proszki. Nawet kwas borowy je mało obchodzi, omijają go i tyle. Może łatwiej spalić dom?
Wprowadziliśmy się do mieszkania, a tu niespodzianka, karaluchy chodziły stadami. Próbowaliśmy wszystkiego, przeczesaliśmy cały internet. Postanowiłam zrobić kulki z kwasem borowym i jajkiem, rozłożyłam po całym mieszkaniu i po mniej więcej miesiącu było ich znacznie mniej, po dwóch miesiącach nie było wcale. Teraz wymieniam te kulki co pół roku i nie znam żadnego problemu.
Pozbyłam się karaluchów za pomocą mąki ziemi okrzemkowej, bardzo skuteczny środek. Wszystkim polecam. Jest on całkowicie nietoksyczny i w tym tkwi jego zaleta i wyjątkowość.
Dzień dobry! A jak Pani używała tego środka?
Czym jest mąka ziemi okrzemkowej?
Mieszkam w 3-pokojowym mieszkaniu, mieszkam tu całe swoje 22 lata, nigdy nie widziałam karaluchów i wiedziałam o nich tylko z opowieści, ale kilka lat temu skądś się wzięły… Byłam przerażona. Na początku było ich niewiele. Trułam wszystkim, czym się dało: kredki, proszki, spraye, ale bez skutku. Teraz jest ich tak dużo, że boję się spać. W kuchni, jeśli wejdę wieczorem i włączę światło — pełza od razu około 40 sztuk. Są wszędzie. W kuchni, w toalecie, w łazience, we wszystkich pokojach… Mieszkanie jest czyste. Nie wiem już, co robić. Mebli w mieszkaniu jest bardzo dużo, wyniesienie wszystkiego, żeby wysypać, zamazać wszystkimi możliwymi środkami całą przestrzeń, jest po prostu nierealne. Proszę, doradźcie, co robić i jak postępować. PO-MO-ŻY-CIE!
Anno, bardzo polecam spray Baron, my właśnie dzięki niemu się pozbyliśmy, chociaż sytuacja była gorsza niż Pani!
U nas po całej klatce chodziły tłumnie, u wszystkich sąsiadów, drzwi otwierasz kluczem — a na nich nie ma miejsca bez karaluchów, i w mieszkaniu to samo. Wszystko wypróbowaliśmy — nic nie pomogło. Potem nie wytrzymałam, kupiłam DUST i nasypałam nie tylko w mieszkaniu, ale i po całej klatce schodowej — pod każdymi drzwiami i do piwnicy. Po tygodniu u nikogo nie zostało karaluchów, już 4 lata ich nie widziałam. Ale proszę być OSTROŻNYM, dust jest NIEBEZPIECZNY dla zwierząt domowych.
Bardzo dobrze na karaluchy pomaga spray Bars.
Kiedyś długo nie mogliśmy się pozbyć karaluchów! Wszystko wypróbowaliśmy, i doradzono nam proszek Fas-Dubl! Bardzo dobry środek. My z głupoty nasypaliśmy w kuchni w najbardziej znaczące miejsca. A one zaczęły biegać po całej kuchni, spadać z sufitu! Rano zamietliśmy kuchnię ze 5 razy, to na pewno, bo karaluchów było bardzo dużo. Proszę spróbować FAS-Dubl.
Najbardziej zabójczy sposób — bierze się męskie nasienie i na szmatkę. W efekcie karaluchy żrą ją przez kilka dni, i na poziomie genetycznym następuje u nich awaria. W efekcie po kilku dniach wszystkie karaluchy znikają i dom staje się czysty. Sam nie wiem, dokąd znikają. Ale miałem problem z karaluchami i pozbyłem się ich tylko w ten sposób. Pewnego pięknego dnia, a minęło mniej niż miesiąc, spojrzałem, a karaluchów nie ma, ani jednego. Cuda, a wcześniej czego ja nie robiłem, a ich było coraz więcej.
Kurczę… A to z nasieniem — to prawda? ))
Szczerze, sam to zauważyłem, gdy zapominałem na podłodze zużytych chusteczek z nasieniem… One zbiegały się do tych chusteczek, jak do niczego innego. Nie wiem, jak nasienie na nie wpływa, ale karaluchów na pewno ubyło, gdy specjalnie zostawiałem takie «pułapki» po domu. Myślę, że ten sposób nadaje się tylko dla tych, którzy mieszkają sami )
Kończcie, ludzie
I o cudownej buteleczce też jestem ciekawa ))
Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Niestety, jest na parterze i są karaluchy. Nie powiem, żeby bardzo dużo, ale są i małe, i duże. Bardzo się ich boję, więc wszędzie posmarowałam kredką. Na początku leżały martwe, zamiatałam je, ale teraz znów pełzają żywe, codziennie po 3–4 sztuki. Posypałam kwasem borowym, nie wiem, co z tego będzie. Proszę o pomoc. Mam dziecko, 4 latka, i jestem w ciąży, nie mogę używać silnych trucizn. Latem będziemy robić generalny remont.
Wiele jest teraz tępych dezynsektorów: przyszli, napryskali, wzięli kasę i mają w nosie, że karaluchy nie zdychają od chemikaliów.
Oczywiście, jeśli w domu są dzieci, o jakich truciznach może być mowa? Absolutnie nie wolno tego robić… Kiedy moja siostra miała małe dziecko, przeprowadziła dezynsekcję w mieszkaniu i była zadowolona – wszystko zrobili szybko i bez szkody dla zdrowia.
Nic nie pomaga, już jesteśmy zmęczeni walką. Prościej zmienić mieszkanie.
Przeprowadzka – to oczywiście dobrze, ale jaka gwarancja, że się ich nie zabierze ze sobą?!
Nie można powiedzieć, że akurat Panu/Pani to pomoże, trzeba próbować wszystkiego, co jest: i chemii, i domowych sposobów, i tego, co doradzą znajomi. Coś na pewno pomoże, potrzeba tylko czasu.
Kwas borowy rządzi! Zdychają jak faszyści na drugiej wojnie światowej! 🙂
Próbowaliśmy żelu Absolut i kredki Maszeńka – nie pomaga. Zostało jeszcze spróbować kwasu borowego.
Mamy nowy dom, niedawno się wprowadziliśmy. Przez parę tygodni było normalnie, a potem rano zauważyłam, że lezą z wyciągu. Do tego różnych ras. Jedne rude, inne jak zebra. Zabawe jest to, że rude zakwaterowały się w kuchni, a te w paski w kiblu. Próbowałam je zabić kapciem, a one skaczą jak koniki polne i chowają się. Proszę o pomoc, co robić?
Zebry – to turkmeńskie, dobrze żyją jeszcze na kleju do tapet. Za to zupełnie nie znoszą zimna.
Wprowadziliśmy się do mieszkania rok temu, przez pół roku było cudownie, a potem nasz cudowny sąsiad zaczął sprzedawać mieszkanie i wyrzucać z niego cały swój rupieć. Jest alkoholikiem, więc delikatnie mówiąc, był tam dom wariatów. Krótko mówiąc, mówią, że karaluchy uciekły do nas. Czegośmy nie kupowali… Kombat, Raid, Raptor, zarówno pułapki, jak i żele… Kupiliśmy nawet lepy na muchy, żeby złapać te stwory. Na razie zniknęły, przez miesiąc nie było. A dzisiaj otwieram drzwi do łazienki – znowu łażą po podłodze, nie karaluch, a koń. Ludzie, to katastrofa. Mamy dziecko 3,5 roku, ja wyląduję w psychiatryku, zanim one znikną.
Wszyscy tutaj piszą, że niby w mieszkaniu jest czysto i porządnie, a karaluchy i tak są. Ludzie! Pojęcia czystości każdy ma najwyraźniej inne. Trzeba zrobić generalne, gruntowne sprzątanie, stare listwy przypodłogowe w ogóle trzeba zerwać – tam się chowają i rozmnażają. I w ościeżnicach drzwi też… I pod panelami styropianowymi oraz listwami na suficie – tam jest ciepło, ogólnie mrok. A najlepiej generalny remont z wymianą wszystkiego starego na nowe. Tak więc samo spryskiwanie, smarowanie jest bezużyteczne, trzeba całkowicie zmienić swoje otoczenie, a one odejdą… Kilka razy spotkałam się z taką sytuacją: przychodzę z wizytą do znajomej, wydaje się, że przytulne mieszkanie, na pierwszy rzut oka czysto, jasno, wszędzie porządek… Narzeka na ogromną ilość karaluchów. A przyjrzałam się tej czystości i od razu wszystko stało się jasne: w ustronne kąty nie zagląda już chyba od kilku lat. Podobnie jak wasz sąsiad alkoholik – zmienił otoczenie – one uciekły…
W moim mieszkaniu miesiąc temu robiono remont europejski. Od mebli poczynając, wszystko wymieniliśmy. Minimum raz w tygodniu robimy w mieszkaniu pranie chemiczne plus dezynfekcję, aż wybielaczem wszystko myjemy. Więc to bzdura, że one przybiegają dlatego, że w mieszkaniu jest brudno.
Najtrafniejszy komentarz! Całkowicie się zgadzam!
Pamiętam, jak studiowałam, mieszkałam w akademiku, masakra! Pozbywanie się karaluchów było naszym hobby. Czego myśmy nie próbowali, coś nawet pomagało ))
Wprowadziliśmy się do mieszkania, zrobiliśmy remont. Przez rok nie było karaluchów, ale potem po prostu walą całym strumieniem. Czym tylko nie wywabialiśmy – efekt zerowy. Dziecko ma 2 lata, wszędzie wszystko rzuca, więc sprzątam gruntownie codziennie (przesuwam kanapy, łóżeczko). I octem myję, i amoniakiem – bez skutku. Mamy sąsiadów na dole – to istny koszmar, oni najwyraźniej palą w domu i wszystko unosi się do nas. Zapach papierosów i stęchlizny. Rozmawiałam z sąsiadami z piętra, ale wszyscy mają to w nosie. Będziemy więc truć co 2-3 miesiące.
Jestem kierownikiem firmy w Krasnodarze. Rozwiązuję cudze problemy. Niedawno przez pomyłkę zgłosiły się do mnie osoby z prośbą o wytrucie karaluchów w trzypokojowym mieszkaniu po poprzednich lokatorach. Oględziny obiektu wykazały silny brak higieny i masowe zasiedlenie przez owady. Przygotowałem obiekt do obróbki w uzgodnieniu z klientem: wyniosłem zużyte meble, wszelkie rupiecie, pozostałe meble opróżniłem i odsunąłem od ścian. Odizolowałem mieszkanie, aby karaluchy nie mogły ani uciec do sąsiadów, ani wrócić od nich.
Wezwałem 'trucicieli', którzy odmówili pracy pod moją kontrolą. A ja daję gwarancję klientowi – więc jestem zobowiązany kontrolować. Wtedy kupiłem dobry środek, opryskiwacz, odnowiłem pozostałe po służbie wojskowej środki ochrony indywidualnej i urządziłem robactwu CZARNY PONIEDZIAŁEK. Teraz mieszkanie przypomina kadry z filmu 'Terminator 2. Dzień Sądu'.
Kiedy spryskałem ostatni pokój, kuchnia, od której zacząłem, zamieniła się w masowy grób. W Hiroszimie po ataku nuklearnym było weselej. Mieszkanie się wietrzy i czeka na generalne sprzątanie. Sąsiedzi wiedzą tylko jedno: w mieszkaniu zmienili się lokatorzy.
Proszę kupić kredę, Maszenko. Karaluchy zbierają się razem. Nie biegają, siedzą i rysują. A poważnie, czym można je odstraszyć, żeby wróciły do sąsiadów?
Wprowadziliśmy się trzy dni temu, mebli jeszcze nie ma, ale karaluchy już są, to po prostu okropne. Panicznie boję się owadów. Na razie jest ich mało, jak się ich pozbyć na dłużej?
Nawiasem mówiąc, jeż bardzo pomaga.
To okropne i smutne. Najwyraźniej nie da się ich pozbyć.
Co do nasienia — super. Dziewczyny, wzywajcie na noc — i przyjemnie, i pożytecznie. A poważnie, jakiejś stacji radiowej nie uda się złapać, u mnie zaczęły pełzać pojedynczo, gdy zrezygnowałem z telefonu stacjonarnego. To znaczy używałem telefonu bezprzewodowego, i to nie jednego.
Wiele wypróbowaliśmy, ale nic nie pomagało. Potem kupiłem niezły żel, owadów jest mniej. Nakładam na listwy przypodłogowe, narożniki i tak dalej w promieniu 1 metra. Jestem zadowolony!
U nas współlokatorka jest weteranką II wojny światowej! Dawno nie robiła remontu. I nabrała zwyczaju przynoszenia kartonów do domu. Zbiera je i oddaje raz na pół roku. W końcu nazbierała karaluchów. Od roku nie mogę się ich pozbyć. Nikt nie może wpłynąć na sąsiadkę. Służby społeczne milczą. Sąsiadka przepisała mieszkanie na siostrę z innego miasta… Czego już nie kupowałam na karaluchy. Do tego pierwsze piętro, a na dole nie ma piwnicy, od razu ziemia! To jakiś koszmar. Wczoraj przybiłam rudego wielkości 3 cm! Boję się. Na zapach karaluchów przychodzą tarantule. A te pająki są strasznie jadowite. Co robić? Od sąsiadki ciągły smród! Ona wietrzy mieszkanie, ale nie da się chodzić po klatce schodowej!
Ultradźwięki — to kompletna bzdura, naciągactwo, tylko wyrzucone pieniądze. Potrzebny jest generalny remont, zgadzam się, ale na razie nie mam takiej możliwości. Rozstałam się z mężem i mam trójkę dzieci, i co robić, skoro różne metody nie pomagają?
Miałem taki przypadek. Zmarła babcia, zostało po niej mieszkanie w 5-piętrowym bloku. Krótko mówiąc, nie miałem czasu tam przyjeżdżać (drugi koniec miasta). Sąsiedzi postanowili się zrzucić i wytruć je na klatce schodowej. Oczywiście nie byłem o tym poinformowany. Kiedy przyjechałem, myślałem, że trafiłem do cyrku: przy wejściu zaczęły sypać się na mnie z sufitu jak śnieg. Szczerze mówiąc, nie miałem ani sił, ani pieniędzy na wzywanie dezynsekcji. Pojechałem na targ budowlany (blisko domu), tam powiedzieli mi, że walka z nimi kredkami i różnymi żelami nie ma większego sensu, bo trzeba to robić stale, a nie miałem czasu na jeżdżenie. Poradzili mi kupić elektryczne urządzenie. I faktycznie pomogło, kupiłem dwa, jedno do pokoju, drugie do kuchni.
Czekamy na spray Baron, kiedy do nas dotrze. Dużo czytałam w internecie, dużo próbowałam, zobaczymy, jakie będą wyniki. Chociaż już w nic nie wierzę…
Witam wszystkich! W jakiś niezrozumiały sposób w domu zaczęły pojawiać się karaluchy. Spraye i żele pomagają na jeden dzień, a czasem w ogóle nie pomagają. Jak się ich pozbyć?! W domu dwoje małych dzieci, zwierzęta, ale czystość jest jeszcze w porządku.
Mam ten sam problem, czasami poluję na nie nocami. Około 12 lat temu wytrułem je żelem Dohloks i udało się, ale w tym roku po prostu przychodzą z piwnicy, a sąsiad trzyma dwa psy i nie dba o sprzątanie mieszkania. Może przyszły też od niego. Mamy czwórkę dzieci i nie ma idealnego porządku, dwoje małych (3 i 5 lat) rysuje po tapetach, a remont chcieliśmy odłożyć do przyszłego roku. Ponownie użyłam żelu, ale te stworzenia posuwają się coraz dalej w mieszkanie, prawda, zdychają po kątach. Nie mogę powiedzieć, że jest ich dużo, ale żeby się nie rozmnożyły. Już całkiem zwątpiłam, czy można je wyprowadzić za pomocą elektronicznych odstraszaczy?
Czytam i nie widzę nic konkretnego. Mamy ostatnie piętro, kuchnia w drewnie (boazeria), myślę, że mają tam swoje miasto (( 2 lata temu wprowadziliśmy się do tego mieszkania, początkowo nie było karaluchów, nie mogłam się nacieszyć. Potem zaczęły się pojawiać. Te dranie są wszędzie: zamrażarka, ekspres do kawy, pralka, szuflady ze sztućcami itd.
Już sama się zatruję przez te środki… Próbowałam wszystkiego — od kwasu borowego po żele, spraye, kredki i pułapki. Może ktoś też ma kuchnię w boazerii i znalazł sposób? Będę bardzo wdzięczna…
Bzdura z tym truciem. Zawieście router Wi-Fi, a karaluchy odejdą na zawsze.
Nieprawda, mamy router Wi-Fi, zawsze włączony, a karaluchy ciągle przychodzą. Sąsiedzi z kategorii «nie ma z kim rozmawiać», uciekają od nich. Trujemy kredkami i proszkiem, od czasu do czasu widzę żywe, prawda, nie biegają tłumnie, zabijam 2-3 sztuki dziennie.
U mnie mieszkały bezpośrednio w routerze Wi-Fi…
Wynajmowaliśmy mieszkanie na pierwszym piętrze, gdzie z jednej strony mieszkają alkoholicy, a z drugiej — babcia, mlekiem i miodem płynąca, jakieś 100 lat. Babcia była wyjątkowo niechlujna, gdy otwierała drzwi, aż zapierało dech. Krótko mówiąc, było bardzo źle — karaluchów było mnóstwo. Właśnie wytrujemy, przez kilka dni jesteśmy z mężem sami, a potem znowu… Wchodzisz nocą do kuchni, zapalasz światło, a one uciekają! Kupiliśmy mieszkanie w nowym budownictwie, przeprowadziliśmy się, wszystkie rzeczy sprawdzaliśmy, przebieraliśmy, opryskiwaliśmy, jeśli to możliwe. Miesiąc szczęśliwego życia: bez sąsiadów i karaluchów. Ale sąsiedzi zaczęli się wprowadzać jeden po drugim i, oczywiście, zaczęli pojawiać się ci «przyjaciele». Wi-Fi nie pomaga, kochani, pułapki też nie pomagają, jeśli mają możliwość dostać się do was przez otwarte okno, szczelinę w drzwiach lub wentylację. Spraye pomagają na kilka dni. Nie wzywałam profesjonalistów, szkoda pieniędzy, a nóż nie pomoże. Niektórzy dają gwarancję na 3 miesiące, nawet nie wiem… Chciałabym jeszcze wypróbować urządzenia ultradźwiękowe, jeśli ktoś próbował — podzielcie się doświadczeniem. Znajomi polecają kwas borowy, mówią, że sami mieli prawdziwą karaluchową imprezę, kulki borowe pomogły, od kilku lat ich nie ma.
Dałem się nabrać na ładną reklamę i zamówiłem to odstraszacze, bardziej z ciekawości, chociaż karaluchów w mieszkaniu było sporo. Kosztował mnie 1,20 zł. A ponieważ mam wykształcenie radiotechniczne, nie mogłem się powstrzymać i otworzyłem to cudeńko. To, co tam zobaczyłem, zszokowało mnie. Nie może być mowy o żadnym ultradźwiękowym promieniowaniu, a tym bardziej o falach elektromagnetycznych, które rzekomo odstraszają karaluchy i gryzonie. Prosty układ na jednym układzie scalonym zapewnia tylko miganie trzech diod. W większości przypadków te elektroniczne odstraszacze są produkowane masowo przez nieuczciwych ludzi, a internet i telewizja reklamują — wystarczy włożyć urządzenie do gniazdka, a karaluchy i gryzonie uciekną. Proszę pomóc mi umieścić tę opinię o Pest Reject i innych odstraszaczach gdzieś wyżej, aby ludzie oszczędzili swoje pieniądze na bardziej potrzebne rzeczy.
Po prostu masakra. Mam wrażenie, że przywieźli mi je z Czarnobyla — lada chwila w nocy wyniosą łóżko z mieszkania i sami się tam wprowadzą. Dziękuję za rady. Na pewno wypróbuję wszystko od razu.
Walczyliśmy z karaluchami różnymi metodami. Global, ultradźwięki, kwas borowy. Ktoś polecił środek na niedźwiedzice — zielone i czerwone kulki. Powiem, że to silny środek, ale to nie to. Uciekają od sąsiadów. Czy co drugi dzień, czy co tydzień, i tak wracają.
Raz złapałem karalucha do słoika i wrzuciłem tam tabletkę na komary. Męczył się około dwóch godzin, coś z niego wychodziło. Może próbował tak wydalić truciznę z siebie, nie wiem. Po dwóch dniach ich nie było.
O czystości i remoncie powiedziano tu świetnie. Prędzej czy później zostawi się coś w kuchni. Niemyta pokrywka, nieodmoczona patelnia, która czasem nie jest przykryta. Duża patelnia bez pokrywki, cokolwiek. Tania kuchnia — to zawsze przestrzeń między ścianą a szafkami. Zablokowanie jej nie jest takie proste.
Męczymy się z nimi od kilku lat, ile pieniędzy wydaliśmy, żeby się ich pozbyć! Nic nie pomaga! Po prostu pieniądze w błoto. Zamierzamy wezwać dezynfekcję, znajomi powiedzieli, że im to pomogło, ale my mamy wątpliwości.
Uśmiałem się z optymistycznych postów i z całej tej historii wyciągnąłem dla siebie następujące wnioski:
1) Zacząć od remontu, jeśli pomieszczenie nie jest nowe, uszczelnić wszystkie szczeliny przy instalacjach, oknach, listwach przypodłogowych, zamknąć szczelnie wentylację (u nas najwyraźniej lezą stamtąd, ci przeklęci sąsiedzi).
2) Przeprowadzić generalne sprzątanie.
3) Zaopatrzyć się w kredki — bez sensu, jeśli nie robi się tego regularnie.
4) Opcja 1 — rozpylić jakieś paskudztwo, wyjeżdżając na kilka dni do rodziny; Opcja 2 — użyć kwasu borowego z kulkami, aby zwabić jak najwięcej karaluchów, żeby potem wyzdychały + żel.
5) Nie zostawiać ŻADNYCH brudnych naczyń, zbierać okruszki ze stołu itp., regularnie sprzątać mieszkanie środkami czystości.
6) Nie zostawiać karaluchom otwartych źródeł wody (wycierać zlew, żadnych namoczonych garnków itp.)
7) Jeśli zostanie wybrany wariant z żelem i kwasem borowym, można dodatkowo umieścić kilka pułapek.
8) Jeśli nie chce się Pan/Pani w to angażować, po remoncie wystarczy wezwać specjalistyczną firmę do tępienia owadów.
Mieszkamy na parterze. Pół życia z karaluchami. Czego już nie próbowaliśmy. Dezynsekcję zleciliśmy trzy razy, żele, proszki. Po wizycie specjalistów zniknęły aż na dwa miesiące. A potem wróciły z taką siłą, że strach! Straciły respekt. Chodzą w biały dzień, przy nas, po nas. Zaczęły gryźć – najwyraźniej źle im się dzieje. Wstyd kogokolwiek zapraszać do domu. Są wszędzie. Kupiłam więc znowu kwas borowy. Może pomoże, jeśli nie odpuszczę w połowie drogi i będę regularnie wymieniać te kulki?
Jestem bardzo stara. Pragnę szczerze podzielić się sprawdzoną metodą. Żadnych kulek. Do małego kieliszka: surowe żółtko + kwas borowy + mąka + odrobina cukru. Powstanie rzadkawe ciasto. Smarowałam nim wszędzie, gdzie się dało, bo karaluchy bytowały nawet w regałach na książki. Nie pamiętam, czy powtarzałam zabieg. Ale dzięki Bogu, zniknęły na zawsze, choć u sąsiadów się pojawiały. NIE usuwałam jednak tej mazi. Po 30 latach przyszłam do szkoły wnuczki i zauważyłam karaluchy. Na prośbę dyrektor zrobiłam to samo – wszystko pięknie. Proszę tak zrobić. Proszę Boga o zdrowie dla mnie. Wszystkiego dobrego.
Kwiaty i zwierzęta domowe nie pozwolą na wyeliminowanie owadów. Stanowią one pożywienie dla karaluchów.
Tak, karaluchy to prawdziwe plugastwa! Spośród 1500 gatunków tylko 2 są powszechne: te rude i te ciemne to najbardziej bezczelne stworzenia w przyrodzie. Trzeba tępić żelem Global, producent Niemcy, to skuteczny środek. Żel zawiera 0,5% trucizny – nie zabija karaluchów, ale je wabi i dręczy. Działa w ten sposób: karaluch trafia na żel i przenosi jego cząsteczki innym, a potem wszystkie cierpią i uciekają.
Zrozumiałam, trzeba otruć sąsiadkę, która twierdzi, że „nie ma karaluchów”, która sprząta raz na pół roku przed przyjazdem rodziny i mówi: „Kiedy ja robię porządki i tępię je, ciekawe, czy od ciebie nie przybiegną do mnie?...”
To już jest głupota, znajdą się inne owady.
Najlepszym sposobem na pozbycie się karaluchów jest rozpoczęcie remontu w kuchni. Uciekną natychmiast!
Proszę wziąć jeża, on uwielbia karaluchy.
Co pół roku tępią je. Żel zabójcza siła + kwas borowy rozsypany po wszystkich zakamarkach + kwas borowy z tłuczonymi ziemniakami. I bezzapachowy dichlorfos, i wszystko, co się da. Znikają na 6 miesięcy lub rok. Mamy po prostu bardzo mądrą szefową domu, która coś truje w piwnicy. Parter, wcześniej nawet szczury i myszy próbowały wejść, ale mąż wszystko zabarykadował 🙂 Dwójka dzieci, 2 i 3 lata. Choć sprzątam jak mogę, codziennie od rana do wieczora, okruchy i tak gdzieś są. Remont w toku. Też już jesteśmy zmęczeni. Boję się ich, prawie do szału… Po prostu boję się nocą iść do toalety, nawet gdy dawno ich nie było. Każdy mój krok to strategia, a wzrok od sufitu po podłogę ))
Kiedy pojawiły się u nas karaluchy, oczywiście zrozumiałam, że przyszły od sąsiadów. Ale nie mogłam pojąć, skąd się wypełzają. Usunęłam wszystkie szpary, które mogły łączyć nas z sąsiadami. Czym tylko nie smarowałam, czym tylko nie posypywałam, nic nie pomagało, i tak biegały po kuchni i łazience. I wtedy przyłapałam je, jak wpełzały z wywietrznika, mimo że na kratce wentylacyjnej jest siatka. Otworzyłam wywietrznik, wsypałam proszek na owady, a na kratkę naciągnęłam nie gazę, jak mi radzono, ale nylon. I voilà, karaluchów prawie nie ma. Myślę, że za jakieś pięć dni znikną całkowicie. Życzę wszystkim powodzenia w pozbyciu się tego paskudztwa.
Z Tiuramem zapomnicie o nich na zawsze.
Pomógł mi środek Agran. Całkowicie opryskałam mieszkanie.
Tarol na karaluchy — to najskuteczniejszy środek! Nieszkodliwy zarówno dla ludzi, jak i zwierząt.